Kamienice pańskie

Niema potrzeby opisywać je tak szczegółowo, jak to uczyniłem poprzednio z kamienicami o typie specyalnie mieszczańskim. Wiele szczegółów powtarza się niemal dosłownie przy jednych i drugich. Prawdopodobnie różniło się wewnętrzne urządzenie co do mebli i sprzętów; w mieszkaniach wielkopańskich były one bardziej artystyczne, więcej było rzeczy zbytkowych, pamiątek rodzinnych; pokoje ozdobione bywały dywanami i makatami zdobytemi na Turkach, na ścianach wisiały bogate rzędy na konie, tu i owdzie świeciło klejnotami ozdobne siodło, które służyło do wjazdu tryumfalnego w jakiemś poselstwie lub w przyjęciu monarchy. Może też bardziej artystyczną cechę miały obrazy, zakupione u mistrzów zagranicznych, sprowadzone z Włoch lub Niderlandów. Niestety rewizye, któremi rozporządzamy, nie zajmują się ruchomościami.

Niektóre z domów nie tylko wielkopańskich, ale i należących do zamożniejszych mieszczan miały wnętrza izb udekorowane nie tylko buazeryami i stropami z belek profilowanych lub kasetonowymi — jak i domy niekiedy średniomieszczańskie — lecz nadto sklepienia przestrzeni mieszkalnych przybierano niekiedy artystyczną płaskorzeźbą gipsową, t. z w. sztukateryą. Moda ta, wprowadzona do nas przez Włochów, i zastosowana naprzód na Wawelu, sięga początkiem swym nie tylko w swej właściwej ojczyźnie, ale i w Polsce, ile ze źródeł pisanych możemy wnioskować, XVI wieku; w XVII się rozpowszechnia, a do najwyższego rozwoju artystycznego doszła u nas ok. r. 1700, gdy za wzorem pysznej dekoracyi stiukowej wnętrza kościołów św. Andrzeja i św. Anny, zaczęto tych samych artystów używać do przyozdabiania mieszkań. Obok kilku okazów sztukateryi z lej ostatniej epoki, któremi tutaj ze względu na chronologię zająć się nie mogę, znane mi też są, choć mniejszej od tamtych wartości, stiuki w jednym z domów krakowskich z w. XVII, z jego mniej więcej połowy; mianowicie w domu na Rynku nr 21 (róg ul. Brackiej).
Nie mamy jednakże opisów domów, obejmujących ten szczegół dekoracyi.

Wobec tych luk i braków w urzędowych opisach, zawartych w księgach miejskich, główną tam w oczy wpadającą różnicą między domami pańskimi a mieszczańskimi jest to, że pierwsze są obszerniejsze, pokoi mieszkalnych jest w nich więcej, jednem słowem są zwykle większe. W spadku po rozkwicie stolicy w XVI w. posiadał upadający Kraków XVII-go w. pewną ilość kamienic pałacowych, na modłę włoską urządzonych lub przebudowanych. W tym celu zamożni panowie zakupywali w poprzedniej epoce i łączyli po kilka graniczących ze sobą domów; w tak rozszerzonej realności, przez wyburzenie pewnej części rozprzestrzeniali podworzec, otaczali go galeryami arkadowemi. Takich dziedzińców z krużgankami zachowało się kilka z XVI i z XVII jeszcze wieku. Mają je dwa domy kapitulne na ul. Kanoniczej, dom na rynku nr 20, klasztor PP. Bernardynek, św. Józefa czyli dawny dwór Koniecpolskich (z arkadami częściowo zamurowanemi) pałac zw.Krzysztofory. Ślady zamurowanych potem galeryj zachowały się w pałacu "pod Baranami" i pałacu XX. Lubomirskich na ul. św. Jana (nr 15) a do niedawna kilka arkad parterowych z XVII w. widzieć można było w domu na Rynku nr 21.

Nie rozporządzając niestety opisem dawnym żadnej z wspomnianych wyżej kamienic, poprzestać muszę na rewizyach kilku mniej charakterystycznych domów, które jednak należały do rodzin zamożnych albo i pańskich, i przez nie były zamieszkiwane. Jednym z takich była kamienica na rogu ulic św. Anny i Wisinej (św. Anny nr 2). Nazywano ją z dawna Czeczotkowską albo Czeczotczyńską, gdyż w XVI w. należała do Erazma Czeczotki-Tłokińskiego. Istnieją szlacheckie rody Czeczotko w (herbu Prawdzie) i Tłokińskich (herbu Jastrzębiec). Nasz Czeczotka-Tłokiński był podobno mieszczaninem, ale zamożnym patrycyuszem krak. wpływowym nawet rajcą miejskim. Posiadając dwie obok siebie kamienice w najbliższem sąsiedztwie rynku, postanowił je złączyć i przebudować na rodzaj pałacu obszernego, jednopiętrowego. Robotę w latach 1567 i 1568 prowadził Włoch Antoni Morosi, ale tylko jako wykonawca, i to podobno według planów tęgiego architekta, Gabryela Słoninki albo Słonińskiego, który był uczniem Antoniego da Fiesole, a zapewne także Mikołaja Castiglione, znakomitych architektów krak. XVI w. i pracował przy budowie wielu gmachów krak., mających cechy artystyczne. O tem wszystkiem wiemy z monografii o Słońskim Wincentego Wdowiszewskiego. W kamienicy na ul. św. Anny zachowało się do dziś dnia, choć nieco przerobione, dzieło Słońskiego: fasada oficyny w dziedzińcu; oficyna ta była niegdyś łaźnią wsławioną w c h r o n i q u e s c a n d a l e u s e Krakowa XVI w. Czeczotka, jawny heretyk, utrzymywał w niej kobiety wolnych obyczajów i był oskarżony o zgorszenie publiczne.

W czasie, o którym mamy mówić, należało to wszystko do przeszłości. Czeczotka dawno już nie żył, a dom jego zajmował, może już jako właściciel, a może dopiero tytułem dzierżawy, Stanisław z Ruszczy Branicki, miecznik kor., starosta chęciński, administrator ceł koronnych. Był to potomek możnowładczego historycznego rodu Gryfitów Branickich; sam bogaty, wsławił się hojnością na potrzeby Rzpltej: między innemi na moskiewską wyprawę Zygmunta III fundował dwa pułki piechoty, i dwie chorągwie husarzy, od złoconych szyszaków zwanych miles aureus. Objąwszy kamienicę w stanie zaniedbanym, zamierzał ją odnowić i przed rozpoczęciem robót zażądał w r. 1608 urzędowej rewizyi »ruiny«. Przeprowadzili ją najpierw wirtelnicy, a potem starsi cechów kilku jako rzeczoznawcy. Kamienica wówczas jednopiętrowa, miała już, jak dziś, dwa długie fronty od ul. św. Anny i Wiślnej i za dziedzińcem głównym dziedzińczyk drugi. Czytamy, że »szczytu, od ulicy (Wiślnej) począwszy, od przodku aż w ul. św. Anny, tak długo, jako idzie sama kamienica, wynijdzie łokci sto«. Należała więc do obszernych, a wnętrze jej nadawało się na mieszkanie pańskie. Od ul Wiślnej było zejście po schodach na dół do piwnicy, używanej zapewne jako sklep towarowy lub piwiarnia. Dziś jeden jedyny taki lokal w Krakowie znajduje się w Szarej kamienicy z wejściem od ul. Siennej.
W sieni na dole zapisano »pawiment górny malowany« zatem strop polichromowany (reszty takiego "pawimentu" w postaci belkowania a nawet kasetowania polichromowanego możemy oglądać w głębi sieni wjazdowej Szarej kamienicy, a także w ciemnem przejściu parterowem z klatki schodowej do dziedzińca domu ul. św. Jana nr 1. tudzież w dolnej sieni domu r. 11 na ul. Floryańskiej). W piwnicy był "loch skryty, który trzeba zamurować, bo ściana od tego szwankuje". W drugiem miejscu powiedziano, iż jest to "dziura; był tam kiedyś wschodek; to zamurowania potrzebuje"

Przy opisie dziedzińca wymieniono "boczny hindermaszek" i łaźnię, pod którą jest piwnica; była tam i stajnia. Wokoło dziedzińca biegną »ganki drzewiane«, nowo dane i "obdaszkami" osłonięte. W szczycie od Wiślnej ulicy było okno jedno »kafarowe« tj. okno z przyrządem do windy "dwoje nie kafarowe". Fasada była zrujnowana, miała niebezpieczne rysy, od strony ul. św. Anny »wszystek się bok kamienice chyli«; »pięć rys ciągną się za tą ścianą«. Więc rzeczoznawcy polecili "dla lepszej pewności, żeby to nie upadło" dać 4 filary po tej stronie«; także "filar postawić od Wiślnej ul." Te filary, to są szkarpy, czyli skośne, ku górze cofające się przymurowane pogrubienia ścian kamienic, które to wzmocnienia w dawnym Krakowie były wcale liczne. Zachowało ich się do naszych czasów nawet dość dużo i nadają one ulicom naszego miasta oryginalną cechę, nie pozbawioną malowniczości. Dach kryty był gontami.

Innym domem patrycyuszowskim, w którym obok mieszkania zamożnych właścicieli były sklepy i mieszkania wynajmowane obcym, była w r. 1636 kamienica bogatego kupca Sebastyana Zacherli na Rynku i rogu ul. św. Jana (dziś Rynek nr 42). Posiadłość składała się z domu frontowego narożnego, mającego parter i częściowo II piętro, dalej z dużego ogrodu na tyłach i mniejszego domu dochodzącego naprzeciw kościoła św. Jana do ul. dziś zwanej św. Tomasza. Kamienicę główną wybudował był czy przebudował i na mieszkanie sobie urządził wielki bogacz, Jan Boner, mieszczanin krak., początkowo kupiec i bankier, a później stopniowo zarządca skarbu królewskiego, żupnik i wielkorządca krak., za Zygmunta Starego.

Z rewizyi wirtelników dowiadujemy się, że i przed tą kamienicą, jak przed wielu innemi była »ława kamienna i z poręczem«; także i tu obok wejścia głównego wchodziło się »z ulice w rynku« do piwnicy; "z tej piwnicy idąc, piwniczka mała, która idzie pod ulicę", kto wie, czy nie reminiscencya dawnych podcieni, pod któremi ciągnęły się może piwnice 2. W oknach były krzyże kamienne i szyby w jednych »proste«, w innych »proste okrągłe«.

W izbach dolnych były posadzki kamienne i ławy kamienne; w jednej izbie zapisano »piec z malowanych kafli różnych«. W innej "hantfas stary stolarską robotą" w murze przy drzwiach. W izbie frontowej na I piętrze odrzwia kamienne, drzwi żelazem obite, "ław dwie do pół izby, szafy w murze" i jakiś ganek z tarcic przy piecu. »Na sali przy wschodzie", zatem w sieni przy klatce schodowej, z której były wejścia do izb mieszkalnych" sostram  na trzech kroksztynach kamiennych podwprawiony a to dla zaciekania z rynien«. Dom kryty był dachówką; część wiązania dachowego była "nad izbami I piętra", a dalej jest mowa o "spiętrzę II pod dachówką w pół dachu".