Ruchome urządzenia mieszkań.

Mówiliśmy już o wyposażeniu i dekoracyi wnętrz domów, a zatem i izb mieszkalnych, o ile to wyposażenie było nieodłączną częścią budynku, albo za taką było uważane. Tu należały stropy nieraz ozdobne, malowane i wykonane sztuczną stolarszczyzną, piece często kaflowe i "malowane", "olmarye" czyli szafy i półki we wnękach ścian, »antfosy« czyli lawaterze wmurowane w ściany lub stale przymocowane, dalej ławy stałe ciągnące się wzdłuż ścian i "listwy" czyli półki obiegające te ściany w dość znacznej wysokości. Były to rzeczy tak powszednie i powszechne, że brak ich zapisywano jako wyjątkowy. R. 1613 czytamy w opisie domu: "w izbach od ulicy ławy złe, u olmaryjki drzwiczek nie masz, w jednej izbie listew tylko 5 łokci". Należały tu także obicia papierowe stale przyklejone do ścian a nawet w owym czasie niekiedy do pułapów. W r. 1600 zapisano, że "za kołtrynki drukowane, strop polepić, papierowe" wydano 24 gr. Takie drzeworytowane papiery, naklejane na strop, widziałem jeszcze przed 20 laty w chylącym się ku ruinie zameczku w Korzkwi koło Ojcowa.

Prócz tych szczegółów, zaliczanych do nieruchomości, było w izbach mnóstwo rzeczy ruchomych, których obecność podnosiła komfort i przyczyniała się do upiększenia, lub przynajmniej do zapełnienia mieszkań, ale które wiązały się przygodnie tylko z domem i mieszkaniem, a właściwie i ściśle z osobami jego mieszkańców. Tu należały przede wszystkiem różne tkaniny rozwieszone po ścianach, m a k a t y , k o b i e r c e , d y w a n y . Kochano się w nich u nas w dawnych wiekach. Był to zapewne wpływ Wschodu, z którym Polska, jako kraj na drodze doń z Europy leżący, liczne i wielorakie miała stosunki. Nazywano je rozmaicie, były też różnego rodzaju i różnej proweniencyi. W r. 1620 czytamy: »szpalery zielone rakuskie polistwę« . O takich szpalerach zielonych częstsze spotyka się wzmianki, były to zwykle gobeliny z krajobrazami lub partyami drzew, to co Włosi »verdure« nazywają, i jakich piękne okazy z XVII w. można widzieć w katedrze krak. W r. 1603 inwentarz rzeczy pozostałych po Stanisławie Zawadzkim, zw. Picus, d-rze medycyny, zawiera "szpalerki inderlandzkie włóczkowe szpalery włoskie". Te szpalery, o których w opisie mieszkań i ruchomości bardzo często jest mowa, nazywano też, jak się zdaje, obiciem. R. 1627 świadek w sprawie ruchomości pozostałych po Stanisławie Urzędowskim, nazwanym "causidicus" albo 'praktyk krakowski" (adwokat), zeznaje: "strony obicia, to było w izbie zielone inderlandzkie", a inny świadek zapewne o tem samem obiciu mówi: »obicie w około izby nowe, szpalery szerokie«, inny widział tam również »szpalery nowe w izbie obite«. Wzmianki o kobiercach i kilimach w mieszkaniach nietylko zamożnych ludzi, lecz nawet bardzo skromnych mieszczan, są nader liczne i powszednie. Kobierce te, które były najrozmaitszego rodzaju i pochodzenia, ale przeważnie wschodnie, często zapewne z wypraw wojennych przywożone, rozwieszano po ścianach, rzucano na podłogę, lub kładziono na meblach. W r. 1628 testament i inwentarz rzeczy Chodowicza, bogatego kupca z Satanowa, wymienia między innemi "kobierce adziamskie, perskie, dywańskie". O kobiercach dywańskich często jest mowa: r. 1632 w procesie między Krzysztofem Szedłem znanym bibliopolą a Maykowskim odgrywa dość ważną rolę jakiś "kobierzec dywański wielki, wartości circiter 12 czerw, złotych". Według Lindego byłby to kobierzec turecki. Czasem jednak tak nazywano dywany perskie. R. 1632 czytamy bowiem: »tapete persicum alias kobierzec dywański«, tylko sprzeciwia się temu wzmianka poprzednia z r. 1628, w której rozróżniono kobierce perskie a dywańskie — o ile przecinek między tymi dwoma wyrazami nie jest dowolnym dodatkiem pisarza urzędowego. Używano też w XVII w. dużo kilimów i to zarówno wschodnich jak i krajowych. R. 1646 w testamencie Wojciecha Domżała, mieszczanina krak. wymienione są: »kilim turecki czerwony, kobierce perskie 4, turecki 1, dziwalski wielki, obicie w izbie włoskie ; w r. 1637 "para kilimów" figuruje w spisie rzeczy a zapewne niczem innem jak kilimem jest "kobierzec zielony mazowiecki" wspomniany w r. 1631. Wobec tego, że lada skromny mieszczanin posiadał choć parę kobierców, albo przynajmniej jeden, jak n. p. mydlarz, który w testamencie wymienia 'kilim nowy turecki" — nic dziwnego, że zamożniejsi miewali ich całe kolekcye.

0 zmarłym drze Roskowiezu świadkowie zeznają w r. 1618, że miał wszystkiego dostatek, jako "gospodarzowi dobremu należy"; w testamencie też jego czytamy, że "obicie w izbie kosztuje 50 zł. do tego kobierców 12 nowych i starych". Czasem jest też mowa o kobiercach, którymi nakrywano sprzęty. Jeden ze świadków w sprawie pozostałości po znanym nam już adwokacie Urzędowskim zeznaje, że w jego mieszkaniu widział obok obić i szpalerów "kobierzec stary na stole". W r. 1603 wśród pozostałości w mieszkaniu znanego nam także już Picusa Zawadzkiego wymienione jest "poławnik inderlandzki". Słownik Lindego zna wprawdzie poławnik jedynie w znaczeniu poduszki na ławie; z dodanego jednak tutaj przymiotnika: "inderlandzki" wolno może wnioskować, iż mowa raczej o nakryciu z tkaniny kobiercowej. Jak wiemy, używano u nas w owym czasie często szpalerów i obić niderlandzkich; wątpię, by były jakieś poduszki niderlandzkie specyalne, różniące się czemś osobliwem od innych poduszek.

Prócz szpalerów i kobierców bywają wymienione na ścianach mieszkań »kołdry« albo "kołtryny". Tak z włoska (coltre = opony, coltrone = nakrycie łóżka, z tego może coltrina i cortina) nazywano obicia ścienne, tkaniny lub papiery pokrywające ściany. R. 1604, "kamień ciśniony w dom, przez kołtrynę krzynów wiszący stłukł". W r. 1644 wśród ruchomości Stanisława Rappa, bogatego mieszczanina, znajdują się wyliczone w jednym ciągu w jego testamencie: "kołdra neapolitańska zielona, kobierce, szpalery"; a w r. 1627 wymieniono: "kołdry dwie ze ściany". Wobec tego zapewne i tam możemy uważać, że kołdry były obiciem, gdzie brak bliższego określenia miejsca, na którem się znajdowały, lub na które były przeznaczone. Wyjątek może stanowi »kołdra neapolitańska przeszywana, z jednej strony czerwona, a z drugiejżółta kitalka (s)«. Tutaj zapewne mowa o nakryciu łóżka, tem więcej, że coltra po włosku może też znaczyć tyle, co kołdra w naszem znaczeniu dzisiejszem, także według Lindego wyraz kołdra w dawnej polszczyźnie bywał podobnie używany. Jako obicia ścienne lub sufitowe były 'kołdry" sporządzane z różnych materyałów. Już była mowa o kołtrynkach papierowych. W r. 1605 w testamencie złotnika krak., czytamy: "kołder 8, co w domu były na ścianach; płóciennych malowanych".
W oknach, a zapewne i przed otworami drzwiowymi znajdowały się z a s ł o n y . Nazwa ich wzięta z niem. F i i r h a n g albo Vorhang. A gdy tam jest "der Fiirhang", nic dziwnego, że dawniej i po polsku był firanek rodzaju męsk. Spotykamy więc w zapiskach ksiąg miejskich r. 1605 "firanki dwa zielone do okna szydercowe, proste" i w r. 1646 znowu "firanki szydercowe zielone". Kolor zielony był snać ulubiony; szyderc zaś była to tkanina, której dziś bliżej nie znamy; Linde przytacza wzmianki z dawnych autorów o szydercu (s.) gładkim i kosmatym.

W izbach sypialnych n a d ł ó ż k a m i bywały n a m i o t y ; były one tak powszechnie używane w XVII w., że gdzie mowa o łóżku, tam niemal nigdy nie brak wzmianki o namiocie. R. 1605 czytamy w testamencie złotnika "łóżko zielone, co namiotek do niego". R. 1624 testament Erazma Danigiela, bogatego mieszczanina, właściciela Mydlnik. Racławic i innych majętności, spokrewnionego blisko z Morsztynami, wymienia między jego ruchomościami "łóżko z namiotem kitajczanym czerwonym, ktemu namiot zielony adamaszkowy". Ten Danigiel ma wspaniały pomnik grobowy spiżowy w kościele Maryackim w kaplicy, którą w testamencie nazywa swoją, a niegdyś Salomonów, na przyziomie wieży niższej. Inna zapiska ksiąg miejskich z r. 1612 wymienia »namiot tenty (?) 1 pstry, wiązany, do łoża i namiotek szadkowy«.

Jak zresztą wyglądały ł ó ż k a w sypialniach zamożnych mieszczan, o tem daje nam niejakie wyobrażenie zeznanie świadka z r. 1627 o urządzeniu mieszkania adwokata Stanisława Urzędowskiego. Mówi on, że »w komorze było łoże na piętrze wysoko usłane« Czytamy też w jednem miejscu pod r. 1615 "załoga do łoża" kobierzec »z cienkiemi koronkami«. Jest to niezwykłe użycie wyrazu załoga, który używany bywał w znaczeniu zakładki, czy kawałka grubszej tkaniny, kładzionej na piersi i żołądek dla osłonięcia ich od zimna (niem. Brusttuch albo Brustfleck). Przy łóżku była to widocznie jakaś dodatkowa osłona, służąca, jak można wnosić ze wzmianki o koronkach cienkich, głównie do ozdoby. Łóżka niekiedy bywały nakrywane, może deską lub ramą, na którą kładziono osłonę z tkaniny, jak to i dziś widzieć można, zwłaszcza w Niemczech Zapiska z. r. 1604 wymienia »łoża dwie stolarskie z wierzchem«, mówi przy tem także o "materacu skórzanym juchtowym". Widzimy więc, że znano komfort i to nawet dość daleko posunięty.

Ze sprzętów i mebli, zapełniających mieszkania, wymieniają nasze księgi s t o ł y , niekiedy "skrzynczaste", czyli coś w rodzaju naszych biurek, zawierających pod blatem szafki zamykane, dalej różne szafy, więc »szafę z szufladami rakuską«, "slużby dwie fladrowe" czyli szafy kredensowe, i inne objęte ogólną nazwą olmarye albo almarye. Pod ścianą stała często »skrzynia z ingrychtowym zamkiem«, w której chowano cenniejsze przedmioty wyprawowe, klejnoty, a także dokumenty. Osobny rodzaj tworzyły «skrzynie rakuskie«.

Na »listwach«, o których już była mowa, i które należały do nieruchomości, do stałych przyborów u ścian izb mieszkalnych, sieni i kucheń, były poustawiane lub o ścianę oparte statki gliniane, cynowe, mosiężne i miedziane. W r. 1632 w opisie izby pewnego mieszkania czytamy: > naczynia glinianego rozmaitego jest na 3 listwach po jednej stronie pełno«. Te naczynia stały też na pólkach szaf lub na niższych sprzętach, o ile nie były po skrzyniach pochowane. Ulubione były w XVII w. naczynia tureckie. R. 1607 wylicza opis mieszkania »dzbanków z kruslami tureckich 11 «. W testamencie mydlarza z r. 1648 powiedziano, że wśród ruchomości jest "tureckiego naczynia misa jedna, miseczek dwie" a w r. 1614 bogaty Kasper Gutteter zostawia przy swojej śmierci »tureckiego naczynia sztuk 61«. R. 1644 Stanisław Rapp wymienia w testamencie "miski, kufle, czary tureckie". Powodzeniem też cieszyły się gliniane naczynia krajowe, zwłaszcza w Krakowie myślenickie. W sporze między księgarzem i drukarzem Szedlem a Majkowskim w r 1632 mowa jest o "naczynia glinianego myślinickiego skrzyni pełnej" i dalej wymieniono pewną ilość »naczynia glinianego pstrego myślinieckiej roboty«. R. 1639 mieszczka, należąca do zamożniejszych, pisze w testamencie, że posiada »cvny niemało po listwach«, a osobno wymienia »antfos miedziany, zieleżniak z nalewką, i prawdę mosiędzową«. Prawda w znaczeniu sprzętu, wyraz dziś zarzucony. W słowniku Lindego czytamy: prawda stołowa, kraniec od misy z niem. Schusselrinar, Schiisselkranz, albo też = niem. Feurpfanne, Kohlpfanne; np. »pacholę obrus biały pościele, prawdę pośrodku położy«; »postaw na prawdzie talerz na fajerce«. Bruckner zaś objaśnia, że prawda to tyle, co obrączka. W XVII w. często z tym wyrazem się spotykamy, snać i przedmiot sam był w dość zwyczajnem użyciu. W r. 1619 w pewnym inwentarzu rzeczy mieszczańskich figurują » talerz wielki, prawda cynowa, nożenki 1 z »łańcuszkiem«, a w innym z r. 1630 wymieniona jest jednym tchem, bez przecinka w środku: »kropielniczka prawda«. Wreszcie w testamencie Wojciecha Domżała z r. 1646 pomiędzy lichtarzami i miedzią znajdują się "prawdy dwie mosiężne".
Często wspominane bywają lichtarze, zwykle »mosiądzowe«. W powyższym testamencie Domżała wymieniono jakieś lichtarze o dwu »rurkach«. Osobny rodzaj, bliżej nam nieznany, tworzyły "lichtarze norymberskie".'"Koronami zwano z łacińskiego świeczniki zbiorowe wiszące, które dziś nazywamy pająkami, żyrandolami lub kinkietami. Po Janie Waxmanie, zmarłym w r. 1614, została między innemi ruchomościami metalowemi w mieszkaniu »korona mosiądzowa*, która »waży 9 libr 22«.

R. 1627 świadek zeznaje, że w mieszkaniu adwokata Urzędowskiego »korona mosiądzowa w izbie wisiała jedna«, a w tymże roku w sprawie o ruchomości Janowicza świadek zeznaje: "widziałem w izbie obicie, koronę wielką, cynę, miedź, pozytyw i inne ochędóstwo". Z tego widzimy, że i n s t r u m e n t y  m u z y c z n e należały również do przedmiotów, którymi zdobiono mieszkania, a przynajmniej które miały świadczyć o dobrobycie i kulturalnych aspiracyach mieszkańców. Wzmianki o nich w mieszkaniach spotykamy nierzadko. Pozytywem nazywano małe organki przenośne, kładzione na stole, z piszczałkami labialnemi, nie języczkowemi. Ale miewano po mieszkaniach inne też instrumenty.

R. 1619 w inwentarzu ruchomości po Wiśniowskim mydlarzu krak. przytoczono "luteń dwie, jedna drewniana, druga kościana słoniowa z hebanem: bandura jedna". Wiśniowski należał do warstwy zamożniejszej; lecz i skromna mieszczka krak. w testamencie swoim z r. 1639 chwali się, że między jej rzeczami znajduje się "luteń dwie, jedna kościana, druga prosta" oraz »instrumencik mały«. Istrumentem zwano ogólnie narzędzia muzyczne klawiszowe. Oczywiście u muzyków z zawodu, znajdowało się po mieszkaniach daleko więcej narzędzi muzycznych i bywała wielka ich rozmaitość.

Nie brakło też po mieszkaniach, zwłaszcza dostatniej szych, ozdoby artystycznej, jaką stanowią rozmieszczone na ścianach obrazy. Od wzmianek o nich roi się w inwentarzach i testamentach, a nie rzadko mowa też bywa w aktach procesowych. Po zmarłym w r. 1614 zamożnym Gutteterze zostało w jego mieszkaniu krakowskiem »obrazów wielkich 36, mniejszych 65«, nie licząc »innych obrazów«, ogólnikowo tylko wspomnianych. W testamencie również zamożnego rajcy krak. Stanisława Rappa z r. 1644 wspomniane są obrazy w liczbie 32, między nimi »historye o Abrahamie, dziesięć lanstowych (? może lanszaftowych) obrazów, w różne łowy po nich«. R. 1648 Bonifacy Cantelli, kupiec, pozwany przez innego kupca Ardentego o przedmioty nieprawnie przez jego brata zabrane i do Cantellego odniesione, odpowiada: "obraz Maryi Magdaleny jako i 4 tempora anni, tem na taksę gotów dać a zapłacić". Natomiast "obraz pana Husmana" gotów jest zwrócić. W testamencie Dra Roskowicza z r. 1618 jest mowa o 18 obrazach. Obrazy znajdowały się według zeznań świadków u znanego nam już adwokata, Urzędowskiego. Erazm Danigiel w testamencie z r. 1624 obejmuje swojem ostatniem rozporządzeniem obrazy i dodaje przy tem "ołtarzyk ze wszystkiemi aparatami oddaję do kaplicy swej, który ma być na ołtarzu tamtym 14 auxiliatorum postawiony, starego nie ruszając". Mowa tu zapewnie o kaplicy rodzinnej w kościele Maryackim, pod wieżą niższą; ale skoro wśród ruchomości z mieszkania znajdował się ten ołtarzyk i były doń przynależne aparaty -  to prawdopodobnem jest, że Danigiel za życia posiadał, prócz tej kaplicy rodowej w kościele, także prywatną kaplicę domową, lub ołtarz pokojowy, przed którym wolno było odprawiać nabożeństwa. Inwentarz pozostałości po Stanisławie Zawadzkim, zw. Picus, wymienia w r. 1619 »obrazy pod olej malowane«, "pod wodę malowane«, »obrazy okrągłe kamienne, z listwą rzezaną złocistą jeden", "kółka małe rozmaitych effigies ołowiane malowane, złociste, co na ścianę wieszają, 16". A w tym samym roku w opisie ruchomości po zamożnym mydlarzu Wiśniowskim zanotowano: "obrazów maluczkich ze szkłem 7, większych 25, małych płóciennych i papierowych 66, te wszystkie stare, a wszystkich się używa, po listwach stoją w gmachach; kamiennych małych w schowaniu 11; drewnianych rzeźbionych 8, dwa krucyfiksy; Miłosierdzie pod krzyżem". Widzimy z tych cytatów, że "obrazami" nazywano też rzeźby, szczególnie p ł a s k o r z e ź b y; między niemi "okrągłe" były to zapewno medaliony i medale, a »maluczkie« może plakiety i mniejsze medale. Wobec tego nie dziw, że przy obliczaniu wartości spadku ruchomego po Janie Waxmanie w r. 1614, do szacowania »obrazów«, znajdujących się w jego kamienicy na rogu Rynku i ul. Brackiej wezwano Aleksandra Ven turini, którego nazywają raz snicerzem raz »sculptor«. Był tam "obraz alabastrowy, figura Zuzanny", taksowany na zł. 10, i effigies króla Stefana na wosku, za zł. 1. Między zaś obrazami szacowanymi przez malarzy było jakieś »teatrum wielkie, tego czyni summa zł. 4 gr. 24« pod którym to wyrazem nie bardzo wiemy co tu rozumieć.

Obok dzieł sztuki znajdowały się w mieszkaniach, jak to i dziś bywa, rozliczne d r o b i a z g i  i  g r a c i k i, częściowo zbytkowne i należące do wytworów przemysłu artystycznego, częściowo będące wyrobami rękodzielniczymi, często praktycznego użytku. U osób zamożnych znajdowały się przybory, np. stołowe, czasem kosztowne i nawet wytworne. U Stanisława Urzędowskiego adwokata, było za życia w mieszkaniu, według zeznania świadków z r. 1627, złoto, srebro, cyna, miedź. "salcerki srebrne pozłociste; w jednej chłopak pośrodku z halabartem stał". R. 1614 w inwentarzu rzeczy po Kasprze Gutteterze wpisano: »osób glinianych różnych na listwach nr. 22. zegary, zegarki, kosztowne kałamarze, krucyfiks drewniany, do kaplicy Turzwiom (? zap. Turzonom, którzy mieli swoją altaryę w kościele Maryackim, w kaplicy św. Wawrzyńca), antiąuitatum (s.) effigies na spiżu i mosiądzu rożne czarne, na wagę kamień 1 i 4 funty i ćwierć; osobno w pudełku funtów 8 tak na ołowiu jak na spiży; skrzyneczka żelazna z munimenty wsi Modlnice, effigies Stefana króla na wosku, zegarek w puzderku z perłowej macicy, pultyn (s.) do pisanina«.

Zatem oprócz gracików porozstawianych na widoku, inne chowano po szkatułkach i puzderkach, które same bywały wykwintnej roboty i służyły do ozdoby mieszkania. Stanisław Rapp w testamencie z r. 1644 mówi o "szkatułkach okowanych" i szkatułce "moskiewską robotą". Jaki był zegarek w puzderku, wyżej wymieniony, bliżej nie wiemy; ale gdzie indziej, mianowicie w zeznaniach o ruchomościach adwokata Urzędowskiego przytoczono; "zegarek okrągły, co na stole bywał, wielki, w puzdrze" i drugi co na sobie (Urzędowski) nosił, pektoralik. Bywały też takie zegarki do położenia na stole wieloboczne ; kwadratowe zwano kallami.

Już wyżej była mowa o "nożenkach z łańcuszkiem", o których nieraz spotyka się wzmianki w dawnych inwentarzach ruchomości. W owych czasach, kiedy jeszcze nie wyszedł z użycia stary zwyczaj noszenia ze sobą własnych sztućców, taki futerał czy pokrowiec na nie należał do przedmiotów komfortu, którym baczną poświęcano uwagę i które nieraz były ozdobne. Innym przedmiotem, który zapewne jako gracik ozdobny, kładziony na widoku w sypialni albo może i w innym pokoju mieszkalnym, świadczył o wytworności wymagań swego właściciela, był g r z e b i e n i a r z. Tak nazywano futerał, czy pokrowiec na przyrządy tualetowe. R. 1632 Krzysztof Szedel bibliopola krak., wezwany o oddanie po śmierci Cimermana różnych ruchomości po nim jego wdowie, która wyszła była powtórnie za mąż, zwraca między innemi "grzebieniarz atłasowy zielony, przeszywany". Powiedziano przy tem, że "p, Szedel pro meliori informatione pokazuje nowy (grzebieniarz, może swój własny, czy swej żony), przy którym wszystkie pertinentia są, tj. grzebienie dwa, zwierciadło, nożyczki złociste, skrobacz do języcka (s.), szczoteczki, a wszytek dobrem złotem kręcoriem haftowany". W innem miejscu też zanotowano w r. 1605 wśród ruchomości »grzebieniarz z dwiema grzebieniami, zwierciadkiem i szczotkami«.

Zwierciadła w owym czasie były tylko małych rozmiarów i jedynie znane jako przybory tualetowe. O wieszaniu ich na ścianach jako ozdoby mieszkania, wzmianki nie spotykamy. Jakiś osobny rodzaj zwierciadeł zwano »bułatowemi«. Linde przytacza wyrażenie "zwierciadło bułatne" i tłómaczy to jako miedziane. Szable bułatowe, to podług tegoż Lindego szable stalowe.>

Do przyborów tualetowych należały n a c z y n i a  n a  p a c h n i d ł a. Wśród ruchomości po Janie Waxmanie zapisano w r. 1614 "gałkę srebrną piżmową". Dla osobliwości warto zaznaczyć, ze w użyciu już były ciężkie przyciskadła . W tymże spadku spotykamy zapisane "8 sztuk ołowiu w skórę obszytych do przykładania listów"; znano też, jak się zdaje, t a b l i c z k i  ł u p k o w e do robienia doraźnych z a p i s e k , na krótką metę potrzebnych. Świadczy o tem wzmianka zaraz po owych przyciskadłach, że jest tam też »tablica kamienna do pisania«.

Wreszcie wypada wspomnieć o  s p r z ę t a c h i przyrządach c z y s t o  p r a k t y c z n e g o  u ż y t k u , które jednak mogły niekiedy znajdować się w mieszkaniach, zwłaszcza mniej pretensjonalnych, a przeważnie miejsce miały po kuchniach, spiżarniach i izbach służbowych. Do takich należały np. "patella do grzania pościeli, wanienka miedziana do płókania szklenie"; w r. 1630 wymieniony jest jaszcz do masła cynowy, drugi cynowy do ryb. R. 1611 czytamy w opisie mieszkania: »kociecz przybita (s.) w kącie za komorą dla suszenia talerzów«. Co to za przyrząd?. Nie umiem powiedzieć. Słownik Lindego zna tylko wyraz kociec, rodzaju męskiego, w znaczeniu kojec albo chlew. W tem też ostatniem znaczeniu użyty jest w aktach miejskich ten wyraz w r. 1612: »kociec albo chlew dla wieprzów chowania«. Po domach zamożniejszych ludzi nie brakło jak wiemy łazienek prywatnych, a w nich stały w a n n y . W spadku po Waxmanie, zmarłym w r. 1614 znajdowała się »wanna miedziana z przykrywą«, wartości znacznej bo 38 zł. 12 gr. i wanna druga lżejsza wartości 24 zł. gr. 2V - Zapisano tam również skrzynię żelazną »więtszą« za zł. 8 i mniejszą za zł. 7. Wspomniano i o kłódkach żelaznych, a między niemi o jakiejś małej »tureckiej«. Dodamy wreszcie, że między przyborami do pieców wymieniono w r. 1694 »obłożyny z wilkami do kuchnie.

Wyrazu obłożyny nie znajdujemy w słownikach; wilkiem zaś nazywa się przyrząd do pieca, żelazny, do kładzenia na nim drew, albo zawieszania rożna na hakach (Linde). Dawniej pospolity, dziś z wprowadzeniem węgla jako paliwa, poszedł w niepamięć. Wiele z przedmiotów wyżej wyliczonych obejmowano wyrazem ogólnym: gerada, albo mówiono o nich » h e r g e w e t h i g e r a d a«. Spotykamy też wyrażenie »ratione geradae et paraphernae«. Co trzebą pod tem rozumieć? Łac. paraphernaorum jest terminem prawniczym i oznacza rzeczy przywiankowe, należące do wyprawy kobiecej, spadające na żonę od chwili jej zamążpójścia. Również i niem. Gerade znaczy nie co innego jak »ruchomości należące do kobiety, sprzęty domowe i ubrania, przede wszystkiem ozdoby i stroje kobiece, które po śmierci męża z prawa przypadały wdowie, a po śmierci żony jej spadkobiercom, głównie w linii żeńskiej« (Słownik niem. Grimma). Cytat z r. 1606 przytoczony przez Janssena (Gesch. des deutschen Volkes, tom VIII wyd. r. 1894, str. 222, nota) wyjaśnia Gerade jako zbiór strojów, klejnotów i bielizny kobiecej. Szczegółowsze wyjaśnię nie podaje Weinhold (w dziele: Die deutschen Frauen in dem Mittelalter, wyd. 2-gie z r. 1882 tom I. 211). Mówi on, że zwyczajnie tak zwano kobiece suknie, stroje i klejnoty. Lecz według Sachsenspiegel Gerade miała znaczenie obszerniejsze, rozleglejsze Były to różne ruchomości należące do działu kobiecego: owce, gęsi, skrzynia zamykana wiekiem, przędziwo, pościel, pierzyny, naczynia do kuchni i do mycia, lichtarze, szaty, pierścionki i bransolety, czepce, książki do nabożeństwa, szczotki, nożyczki, zwierciadła, nawet stołki, szafy, dywany, opony na ściany. — Jak widzimy z aktów miejskich, i u nas przyjęty był ten wyraz w podobnem, znaczeniu, choć nie możemy przytoczyć dowodu, że istotnie w całej tej szerokiej rozciągłości nim się posługiwano. Według naszego Lindego, oznaczałby jedynie rzeczy przez narzeczoną przy ślubie w dom męża wniesione, więc z wyłączeniem tych, któreby do niej mogły należeć, lecz pochodziły z innego źródła. Pod r. 1612 czytamy, że »tą też geradą, to jest cyny kilka sztuk, p. Paweł się kontentuje«. A r. 1639 zapisano oświadczenie pewnej mieszczki krak.: „co się tknie gerady, albo rzeczy ruchomych do ochędóstwa mego białogłowskiego należących... w szatach, chustach, złocie, srebrze, klejnotach«). Widzimy więc, że przytoczone wyżej wyrażenie »ratione geradae et paraphernae« jest czystym pleonazmem, bo oba te słowa to samo znaczą. Hergeweth zaś wyraz również pierwotnie niem. (właściwie Heergewette) i równie jak Gerada dziś w ojczyźnie swej zastarzały jeśli nie całkiem zarzucony, oznacza część ruchomości należącą do mężczyzny, do pana domu, i przechodzącą w spadku na męskich potomków, a mianowicie broń i przybory należące w ogóle do rzemiosła wojennego. Zgodnie z tem wyjaśnieniem słowników (Grimm i Linde) czytamy też w zapisce z r. 1630: „hergeweth, jako półhaczek, ruśniczkę, szable, kord, prochownika i siekierkę«. Wyraz ten musiał być w XVII w. powszechnie zrozumiały, gdyż używano go często w testamentach i spisach inwentarzy, zwykle jednak bez bliższego objaśnienia, co by pod niem rozumieć należało.