ULICE

Dwanaście  jest ulic z rynku na przedmieścia wyprowadzających, jako to: Floryańska ( w wieku XVI zwana często ulica i brama Tworzyańska) świętego Jana, Sławkowska, Szczepańska czyli Teatralna, Szewska, świętej Anny, Wiślna, Bracka Grodzka w dawnych wiekach zwana także ulicą świętego Jędrzeja, Sienna, Mikołajska i Szpitalna. Z tych niektóre szczególniej od strony północnej, są bardzo regularne i prawie pod liną ciągnione; a ulica Grodzka (do zamku wiodąca) choć mniej regularna jest najdłuższa i najludniejsza.

Prócz tych znajduje się jeszcze dziewięć ulic postronnych, jako to:, Rogacka, Gołębia, Franciszkańska, Poselska, Kanonicza, świętego Józefa, Szeroka, Stolarska, Różana lecz te znacznie od pierwszych są mniejsze: między wszystkiemi zaś ulicami są ulice poprzeczne, które pomiędzy niemi komunikacyę ułatwiają.

Na rogach ulic były tablice, wyobrażające rękę z siekierą do niej przyłożoną, znak odstraszający złodziei, karanych ucięciem ręki.

Od najdawniejszych czasów podejmowano wydatki na bruki, widocznie atoli raz zrobionych nie naprawiano, bo ciągle spotykamy skargi na wyboje i nieczystości ulic. Prawdopodobnie po pożarach, robotach murarskich i wojnach nie dbano o wywóz rumowiska, które pozostawione, z dodatkiem błota, podwyższało powierzchnię. Dlatego powierzchnia z biegiem lat podniosła się tak znacznie.

W 1592 roku próbowano wypuścić obowiązek wywożenia śmieci przedsiębiorcy, za opłatą pewną od właścicieli domów, ale porządek nie utrzymał się zbyt długo.

Co roku spotykamy się z poleceniami urzędów:
"Błoto, gnoje, żeby każdy do tygodnia wychędożył i wywiózł pod winą i karaniem na ratuszu. Aby każdy kominy dał wychędożyć, wymieść i ażeby na strychach każdy miał drabiny, osęki i wody. Świnie na rynek i ulice aby żaden wypuszczać nie śmiał pod winą i straceniem dobytku. Hultaje, aby żaden nie śmiał dalej trzeciego dnia w mieście być, pod sposobem żebractwa tu się tuląc, kogokolwiek najdą takowego, tedy okować dadzą i ledwo nie na gardle będą karać" (r. 1574).

"Plugastwa i błota, aby do dwu niedziel najdalej około domów swych wywieźli i wychędożyli" (r.1599).

"Zakazuje urząd, aby się żaden nie ważył w mieście bydła rogatego, także wieprzów i świnie chować, gdyż u kogokolwiek po trzech dniach znalezione było, takowe zabierać i do szpitala rozdawać będą." (r.1660).

Atoli wykonanie tych rozporządzeń wiele zawsze pozostawało do życzenia. Tylko w czasie obchodów królewskich, jak koronacyj i pogrzebów, w święto Bożego Ciała, a zwłaszcza w razie zarazy, brano się energiczniej do porządków.

W czasie deszczu niebezpiecznio było pokazać się na ulicę, bo rynny, odprowadzające wodę z dachów (bez pośrednictwa dziś używanych rur) licznych wąskich kamienic, występujące na parę łokci w ulicę, wyrzucały z góry strumienie wody, tak, ze ulica tworzyła jakby szereg natrysków. Głębokie rynsztoki, przykrywane tu i ówdzie mostkami, odprowadzały wodę do fos za murami miejskiemi. W miejscu, gdzie przez mur przechodziły, opatzrone były mocnemi, żelaznemi kratami. Dla ułatwienia przejścia przez ulicę, kładziono duże kamienie pośród błota, jak oazy.

Stałego oświetlenia w nocy nie było. Tu i ówdzie płonęła latarnia przed figurą, lub obrazem Świętego, ówdzie blask z okien rzucał nieco światła na ulicę, a spóźniony przechodzień sam dźwigał latarkę, albo bogatszy spieszył ze służącym, niosącym pochodnię. Panów w powozach lub lektykach otaczali hajducy z pochodniami. Do dziś dnia przy niektórych bramach kamienic, stoją oparte o ścianę, lub przy filarze, ukośnie wmurowane płaskie kamienie, z okragłemi zagłębieniami, w któreto zagłębienia wtykano płonące końce pochodni dla zagaszenia ich. W czasie uroczystości, na szczególne polecenie, oświetlano czasowo ulice bądź z zewnątrz, bądź przez iluminacyę okien.
Na wjazd Henryka Walezego 1574 roku poleciła Rada miasta "aby przynajmniej przez trzy niedziele od wjazdu króla, przed każdym domem wywieszano latarnię z świecą szelągową, w rynku na trzy łokcie od domu, a w ulicach na dwa łokcie od domu, od zmierzchu aż do wypalenia się świecy, pod wielką winą, inaczej winny zapłaci karę "bez wszelkiego miłosierdzia".

Rok 1850

Nazwy ulic śródmieścia pozostały po dziś dzień dawniejsze, z małemi wyjątkami jak: Śgo Marka zwała się Rogacką, Śgo Tomasza: Żydowską, Sienna: Szkolną, Franciszkańska: Kowalską, Dominikański plac: Szeroką, zaułek między kościołem WW. Świętych, Franciszkańskim i Magistratem: Psim Rynkiem, zaułek koło kościoła Śgo Jana: Kącikiem, wąskie uliczki między murami miasta a najbliższemi domami miały także swe nazwy i tak: za Franciszkanami biegła ulica Kocia, za Śtym Maciejem i Reformatami, Psia. Ulica Śgo Krzyża zwała się Świnią, a ulica między Gródkiem a domami stanowiącymi wschodnią połać Śgo Krzyża, Krowią.

 

 

 

Ulica Floryańska, zwana od kościoła S. Floryana stojącego w Kleparzu. Do najpiękniejszych widoków, pełnych poezyi i godnych pędzla wielkiego artysty należy widok jaki ta ulica przedstawia szczególniej przy zachodzie słońca, gdy się patrzy w nią jakby przez ramy, przez ostrołuką bramę głównej baszty floryańskiej, a który to widok tak trafnie skreślił jeden z naszych uczonych temi słowy: «Ulica Floryańska strzałem bieży długim szeregiem swych domów, i ginie w szarem oddaleniu wieczora, w jej końcu dźwiga się w olbrzyma kościół Panny Maryi, niby widmo starych wieków, co dumając nad miastem, rysuje okazałe kontury na zamroczonem niebie, a na koronie jej wieży, pali się jeszcze iskrami ostatnie spojrzenie konającego słońca, które już dla miasta zapadło».


 

Ulica Św. Jana tak nazwana od stojącego w niej starożytnego kościoła S. Jana Ewangelisty. W tej ulicy był kościół wystawiony w r. 1612, także S. Jana Bożego niegdyś S. Urszuli z klasztorem bonifratrów, trudniących się pielęgnowaniem chorych. Kościół ten później oznaczony liczbą 470 użytym był długi czas na składy czyli magazyny, w roku 1830, przerobiono go na teatr, a teraz znów opustoszały stoi.— Był także i drugi kościół N. Panny Niepokalanego Poczęcia z klasztorem bernardynów, wystawiony około r. 1650, przez Stanisława Lubomirskiego wojewodę krakowskiego, a to w miejscu w którym przedtem był zbór ewangelicki, pamiętny w dziejach Krakowa popełnionymi na niego napady, W roku 1788 bernardyni ustąpili ten kościół bazylianom, a za rządu austryackiego sprzedany został, i dziś po swoim przerobieniu stanowi część domu pod L. 460. W domu zaś narożnym pod L. 461 na przeciw kościoła S. Jana, ksiądz Michał Szembek szufragan krakowski w roku 1714 założył szpital dla chorych powierzając opiekę nad tymże, siostrom miłosierdzia sprowadzonym z Lublina — ulicę tę zakończa kościół Przemienienia Pańskiego XX. Piarów.

 



Ulica Św. Jana


 

   

 

 


Ulica Sławkowska, tak nazwana od miasteczka Sławkowa,— przy ulicy tej stoi kościół S. Marka. W XIV wieku część ulicy od kościoła do Bramy Sławkowskiej nazywano platea s. Marci lecz nazwa prawdopodobnie nie przyjęła się.

 

Ulica Szczepańska jej nazwa widnieje w dokumentach już od początku XIV wieku jako contrata s. Stephani. Była ona dłuższa niż obecnie, gdyż skróciło ją otwarcie pl. Szczepańskiego w 1811 roku. Przy ulicy tej stał kościół św. Szczepana obecnie nieistniejący.

 

 

 

Ulica Św. Anny, tak nazwana od stojącego przy niej kościoła Św. Anny, zwała się dawniej Żydowską, jako przez żydów zamieszkana . Przy ulicy tej wznoszą się gmachy akademii, jako to: kollegium jagiellońskie, kollegium fizyczne i szkoły gimnazyalne; za kościołem S. Anny, jak się wychodzi na plantacye stała szkoła parafialna jeszcze w r. 1450, — w r. 1511 wyreperowana przez naszego Miechowitę, a zburzona w r. 1823; dom zaś oznaczony dziś L. 316 był mieszkaniem r. 1625 Franciszka Cezarego drukarza krakowskiego, który wytłoczonemi tutaj dziełami, tyle zasłużył się literaturze naszej.

Ulica Wiślna, tak zwana od Wisły, do której prowadzi. Przy ulicy tej gdzie teraz dom oznaczony L. 309, stała jedna z tych 7miu burs akademickich, w których młodzież znajdowała przyzwoite schronienie; była to najpierwej w Krakowie założona bursa przez Jana Isnera professora teologii w 1409, zwała się ubogich lub królewsko jagiellońska, z powodu iż królowa Anna Jagiellonka w roku 1602 jej dochody pomnożyła w domu zaś teraz oznaczonym L. 270 był szpital S. Ducha dla ubogich wdów aż do r. 1817, w którym do Towarzystwa Dobroczynności włączony został. W tej ulicy jest kościół grecko unickiego obrządku.

 

Ulica Bracka. "Wielce był i zrazu i potem zawsze wzięty i tak od wszystkiego miasta umiłowany ten zakon braci S. Franciszka, że też od niego ulicę Bracką nazwano". W tej ulicy w domu teraz oznaczonym L. 258 akademia w r. 1464 otworzyła kollegium nowe, a potem w r. 1476 zamieniła go na bursę, w której zamieszkiwała młodzież węgierska wabiona do Krakowa bliskością miejsca, bezpłatną nauką a szczególniej sławą akademii krakowskiej.

 

 


Ulica św. Marka

Ulica Rogacka, przy niej stoi kościół Św. Kazimierza 00. Reformatów. Nazwa pochodzi od rogatego kształtu kapeluszy zakonników klasztoru św. Marka. (zachodnia część ulicy)
Ulica Szrotarska nazwa z XV wieku, od ul. Szpitalnej do szkoły św. Scholastyki.
Ulica św. Scholastyki
nazwa z XIX wieku, tak zwana od stojącego do tych czas lecz spustoszałego i zamkniętego kościołka Zwiastowania N. P. Maryi i S. Scholastyki, zbudowanego roku 1648 wraz z klasztorem w którym przemieszkiwały panny zakonu S. Benedykta z Staniątek. (wschodnia część ulicy)

Obecnie wszystkie te ulice noszą nazwę ulicy św. Marka.

 

 

Ulica Grodzka, zwana stąd, iż .prowadziła do grodu, czyli do zamku; zwano ją także w dawnych wiekach ulicą S. Jędrzeja, lub Zamkową, jest to ulica najdłuższa w Krakowie. Przy tej ulicy idąc z rynku po prawej stronie na wprost ulicy Szerokiej stał dziś rozburzony kościół Wszystkich Świętych wzniesiony w miejsce drewnianego kościołka w r. 1333 przez Jakuba Bobola człowieka pobożnego i w sprawach rycerskich zasłużonego. Po zburzeniu tego przybytku, utrzymywała się jeszcze lat kilka wysoka jego wieża, w końcu przeszłego stulecia dopiero upiększona i wyżej podniesiona, lecz i ta w roku 1842 zburzona została.— Przy kościele tym była kollegiata i szkoła założona od Macieja Miechowity kanonika krakowskiego, zasłużonego naszego kronikarza, a która do dziś dnia się utrzymuje. Szkoła ta pamiętna jest w dziejach polskich popełnionem w niej zabójstwem w r. 1549, kilku z jej uczniów, a co wyżej już opisałem, W tej ulicy naprzeciw kościoła SS. Piotra i Pawła stoi kollegium prawne; przy nim na rogu ulicy stał kościół Maryi Magdaleny zbudowany od Piotra Wysza biskupa krakowskiego około r. 1400, który około r. 1800 zburzony został. Gdzieś także tu w pobliżu kollegium prawnego, było już w r. 1441 kollegium lekarskie.
Po drugiej stronie tej ulicy, na lewym rogu ulicy S. Józefa, była kaplica S. Piotra aż do roku 1791 w którym na dom przerobiona została.— Dalej przy kościele S. Piotra i Pawła, w miejscu gdzie się teraz buduje nowy gmach rządowy, wznosiła się jeszcze przed r. 1454 bursa prawników, która 

 

później z funduszu Długosza powiększona nabytą kamienicą i wyreperowana, zwała się bursą Długosza. Na koniec w tej ulicy jest dawne kollegium jezuickie, ich kościół S. Piotra — pamiętny w dziejach Krakowa kościół S. Jędrzeja — kościół S. Marcina dziś ewangelicki i kościół S. Idziego i dawna królów polskich zbrojownia.

 

 


 

 


Ulica św. Krzyża, zwana od stojącego w niej pod tym tytułem kościoła. Część ulicy dawniej nosiła nazwę Świniej.

 


Ulica Poselska, nazywana także w XV wieku Legacka a w wieku XIX św. Józefa.

 






 

 

Ulica Szewska - od początku XIV wieku zapiski miejskie nazywają ją platea Sutorum, Schugasse. W XVI i XVII wieku spotykamy nazwę ulica Szewcza. Czasem mówiono i pisano Świecka od szwiec = szewc, co potem dało niektórym o Krakowie piszącym powód do przypuszczenia, że przez tę ulicę "wyświecano z miasta osoby, których się chciano pozbyć.

Na końcu ulicy była brama i razem furtka już od r.1313 wspominana w aktach miejskich porta albo valva Sutorum.

 



 


Ulica Sienna, Ta nazwa ulicy po raz pierwszy pojawia się w 1552 roku. Nazwy jej zmieniały się w następstwie czasów, ale prawdopodobnie nazwy różnych jej części były niegdyś odmienne. Powodem tej niejednolitości był zawiły bieg ulicy i jej pokawałkowanie. W średniowieczu była ulica Szkolna a jej nazwa pochodziła od szkoły P. Marji znajdującej się w południowej części Wendety (Małego Rynku). Później nazwa tej ulicy brzmiała Zagubiona. W końcu XV wieku, część ulicy bliższą Rynku nazywano przez niedługi czas ul. Zwierzęcą (Thyrgassen), a nazwa wzięła się stąd, że tedy pędzono bydło na rzeź na Mały Rynek, gdzie znajdowały się jatki rzeźnicze albo do pobliskiej rzeźni, która w XIV wieku była na "Kotłowem" (koło dzisiejszej siedziby Straży Pożarnej i Poczty Głównej). Na ulicy tej sprzedawano także siano. Ulicę Sienną zamykała Nowa Brama.

 

 


Ulica Szpitalna, zwana dawniej także S. Ducha , obie te nazwy nadane jej zostały od kościoła S. Ducha i szpitala, będącego przy tym kościele które w roku 1244 Jan Prandota biskup krakowski założył. Szpital ten za najpierwszy uważać można w Krakowie, zostawał on pod nadzorem zakonników de Saxia, sprowadzonych najprzód do Sławkowa z Wiednia roku 1203, potem w roku 1220 przez Iwona Odrowąża biskupa krakowskiego przeniesionych na Prądnik, a na koniec od wspomnionego założyciela tego szpitala, sprowadzonych do Krakowa. Szpital ten przeznaczony był dla podeszłych ubogich kobiet, tudzież dla ciężarnych, i dzieci podrzuconych.— W nim blisko 400 osób przytułek i pożywienie miały i tak się utrzymywał aż do roku 1788 w którym, po wygaśnieniu zakonu, kobiety ubogie zostały przy tymże szpitalu aż do przeniesienia ich do szpitala na ulicę Wiślną, a kobiety ciężarne i dzieci przeniesione zostały do szpitala panien miłosiernych. Dziś domy te oznaczone L. 591 i 592, przeznaczone są także na szpital sifilityczny i obłąkanych, z których ostatni w r. 1821 przeniesiony tu został z domu na tejże ulicy pod L. 609 stojącego, gdzie utrzymywano tych nieszczęśliwych z funduszu Jędrzeja Trzebickiego.— Na placu przed tym szpitalem stał kościół S. Rocha, a przy nim w domu pod L. 593 był szpital przeznaczony dla studentów; gdy z odpadnięciem Galicyi zamkniętym został. Dopiero w roku 1790 oddany został kościołowi archiprezbiteralnemu Panny Maryi i mieści dziś dziadki i babki usługujące w tym kościele. W ulicy tej stoi kościół S. Tomasza.


 

 

Ulica Gołębia, przy tej ulicy w domu pod L. 280 była od roku 1454 bursa Jeruzalem, założona od Zbigniewa Oleśnickiego kardynała i biskupa krakowskiego, którą Jakub Zadzik biskup krakowski około r. 1640 zupełnie odnowił, z powodu, iż w niej, będąc biednym studentem, znalazł przytułek i pożywienie. W domu pod L. 282 od roku 1635 do 1643 mieściła się nowo założona szkoła Glasses nazwana, a obok niej bursa filozofów, później Noskowskiego zwana, ponieważ ją ten biskup płocki roku 1558 odnowił i dochodem uposażył

Ulica Kanonicza, dawniej płynęła tędy Rudawa i dopiero powstała ta ulica w wieku XV gdy pojedyncze w tem miejscu drewniane domki kanonicy od właścicieli nabywać i teraźniejsze kamienice murować zaczęli. Na ulicy tej niemal każdy dom był mieszkaniem znanych w historyi mężów, to z dobroczynności, to z zasług, to z nauki; lecz między niemi dom pod L. 164 dawniej nad Rudawą położony godzień tu wspomnienia gdyż był mieszkaniem Jana Długosza, który sławą nauki i pracowitości kraj nasz zbogacił. Na wyjściu z ulicy Kanoniczej po lewej stronie stały królewskie łaźnie.

 

 

Ulica Stolarska, Prawie całą jedną stronę tej ulicy, zajmuje kościół S. Trójcy XX. Dominikanów i gmachy do tego zakonu należące. Już w pierwszych czasach, kiedy jeszcze kościół S. Trójcy nie był murowany w tedy obok niego stał kościół S. Tomasza apostoła, który atoli, czas trzech przeszło wieków, tak zniszczył: iż XX. Dominikanie zmuszeni byli uzyskawszy na to pozwolenie Piusa V papieża w roku 1567 tenże rozburzyć. Obok tego kościoła stał w wieku XIII dom w którym była szkoła parafialna, i mieszkanie XX. wikaryuszów, w tedy kiedy kościół S. Trójcy był parafialnym. W miejscu tego domu i wspomnianego kościoła S. Tomasza XX. Dominikanie wymurowali dom, dziś oznaczony L. 66, który był później mieszkaniem dwóch znakomitych mężów to jest malarza Dolabelli i Jędrzeja Piotrkowczyka drukarza krakowskiego. Na przeciw tego domu z drugiej strony ulicy, były dwa klasztorki panieńskie zakonu S. Dominika reguły trzeciej, jeden z tych zwał się klasztorek mniejszy i był założony w czasie sprowadzenia do Krakowa XX. Dominikanów; w nim jeszcze przemieszkiwać miała, babka S. Jacka, a stał zaś w miejscu gdzie dziś dom pod L. 47 i 48 drugi zwał się klasztorek większy, założony był nieco później a to w miejscu gdzie dziś dom pod L.46.

 




 Każdy z tych klasztorków miał swoją przełożoną, ale z obu uczęszczały zakonnice na nabożeństwo do kościoła Świętej Trójcy; tu przyjmowały uroczyście szaty klasztorne, tu składały śluby, tu grzebano ich zwłoki. Za rządów wolnego miasta, zakonnice te przeniesione zostały do klasztoru na Gródek. Na koniec w tej ulicy w domu pod L. 48 był szpital trzydziestu wdów po mieszczanach krakowskich, aż do roku 1810.

 

 


Ulica Senacka

Ulica S. Michała, tak nazwana od stojącego lecz opustoszałego i zamkniętego kościoła S. Michała wybudowanego ze składek w r. 1636 a przy którym, w klasztorze wystawionym około roku 1660 przez Łukasza Dąbskiego kanonika katedralnego i Stanisława Lubomirskiego wojewodę krakowskiego mieszkali Karmelici Bosi, rząd austryacki przeniósł tych zakonników do klasztoru na Czerną a gmach przerobił na więzienia i do tych czas jest tu dom poprawy i kary. W 1815 roku zmieniono nazwę na ul. Senacką.

 

 


Ulica Mikołajska

Ulica Mikołajska, stąd tak nazwana, iż prowadzi do kościoła S. Mikołaja na Wesołej; w tej ulicy stoi kościół N. Panny Śnieżnej. Pierwotnie ulica zaczynała się od Rynku a jej zakończeniem była Brama Mikołajska. Gdy w XIX wieku rozebrano mur otaczający cmentarz P. Marji i utworzono pl. Mariacki oraz założono Mały Rynek w miejscu Wendety ul. Mikołajska zaczyna się od ul. Szpitalnej.

 

 

 

 


Ulica św. Tomasza

Ulica św. Tomasza. Jej wcześniejsze nazwy to Szpiglarska (od ul. Sławkowskiej do Szpitalnej), Żydowska (od ul. Sławkowskiej do pl. Szczepańskiego), Kącik lub Wąska (załamanie przy kościele św. Jana), Wolbromska (od ul. Sławkowskiej do ul. Św. Jana około 1870 roku), Świnia, Świńska, Świdnicka, Różana (od ul. Szpitalnej lub Floriańskiej do murów miejskich obecnie Plant) a obecną nazwę otrzymała w 1881 roku.

 

 

 


Ulica Jagiellońska

Ulica Jagiellońska - nazwa ta pochodzi z połowy XIX wieku. Wcześniej bo w 1785 roku na planie Krakowa Kołłątaja nosi nazwę Bezimienna. Możliwe, że w 1400 roku zwano ją przecznicą Żydowską od ul. Żydowskiej później św. Anny. Natomiast zapiski z lat 1607, 1618 i 1629 określają ją jako "przecznicę z ul. św. Anny ku ul. Szewczej". Przy budowie w XIX wieku pl. Szczepańskiego ulica została skrócona o ok. 100 m.

 

 

 

 

 

Ulica Pijarska - dawna jej nazwa nie jest znana. Możliwe, że osobnej nazwy nie miała i była jako przejście lub przejazd wzdłuż muru miejskiego. Jej wygląd zmieniał się przez wieki gdyż początkowo przy końcach ulic dochodzących do murów były wolne niezabudowane, przestrzenie obecnie stoją kamienice postawione w XIX wieku. Jest to jedyna zachowana obwodowa ulica średniowiecznego miasta.

 

ZMIENIONE NAZWY ULIC

Ulica Grodzka. Te w pismach łacińskich Wieku XVI zwano Platea Sti Andrae vel Castrensis , lecz w pismach polskich tego miana jej nie dawano. Niegdyś musiały być w tej ulicy liczne pracownie kotlarzy, gdyż Mikołaj Rej pisze: „Najdzież też w drugim kraju gdzie się kozera zamnoży, ano szkapy u zedlów (ława z oparciem) powiązane stoją, ano się łańcuchy tarzają, szable się walają, talery się kołaczą, a równie jakoby miedzy kotlarzami na Grodzkiej ulicy stał, kto już tam w onej zgrai będzie.”

Ulica Sienna. Nazwiska jej w dawnych czasach te były: R 1339 platea Carnificum, ulica rzeźnicza, może od jatek mięsnych w pobliżu jej będących. R.1551 nazwa jej była Thyrgasse, Zwierzęca lub Bydlęca. Około tego czasu pisano ją platea perdita (ulica Zagubiona) alias foenili. R.1552 platea dicta szyena.

Ulica Stolarska. Zdaje się, że ta ulica była tylko przedłużeniem ulicy Zagubionej czyli Siennej, bo przed połową XVI wieku nazwiska jej nie spostrzegłem: a że w umowach o kupno i sprzedasz domów, także obdłużenia ich, w ulicy zagubionej w większej liczbie stojących niżby je ulica Sienna objąć mogła; przeto domysł ten staje się prawdopodobnym. Dopiero w r. 1541 znajduję ulicę Stolarską tak oznaczoną: platea S. Trinitatis, mensatorum.

Ulica Szpitalna. Tę w dawnych wiekach częściej zwano ulicą Św. Krzyża R. 1334 platea St. Crucis. W wiekach XVI dawano jej nazwisko ulicy Św. Ducha platea S. Spiritus. Obie nazwy od kościołów tamże będących. R. 1607 już podwójnie ją wspominają platea S. Crucis  seu hospitalis.

 

Ulica Sławkowska. Miała także nazwę ulicy Św. Marka od kościoła pod tem założeniem platea S. Marci. Lecz nierzadko w tymże czasie piszą platea slaucouiensis, co pokazuje że ją znano pod dwojakiem nazwiskiem.

Ulica Żydowska platea speculatorum, Spiglergasse.

Ulica Szewska. Już w wieku XVI zwano ją platera sutorum, Schugasse, zatem ulica Szewska, Szwiecka od wyrazu szwiec, jak nasz lud mówi, nie zaś od wyświecania czyli wygnania z miasta ludzi, których się pozbyć chciano. I w dawnej mowie pisemnej używano wyrazu szwiec. „Ale ów nędzny dłużnik, co jako szwiec kiedy się za skóry zadłuży, podeszwami wypłaca (ucieka)” – Mikołaj Rej „Zwierciadło”.

Ulica Gołębia. Dawniej garncarska, platea figulorum.

Ulica Franciszkańska. R.1500 zwano ją ulicą Biskupią by Bischof-strosze. Później miała nazwisko Psi Rynek, Forum caninum.

Ulica Bracka. R.1309 pisano ją Barvousen – bruder gasse. Ulica braci bosaków.

Uliczka Ciasna. R. 1551 plateola stricta retroS. Petrum. Miejsce jej tam gdzie teraz kościół Św. Józefa. Kościółek mały św. Piotra czyli kaplica, stał na rogu teraźn. ulicy Św. Józefa. Wspaniały zaś kościół Jezuicki Św. Piotra i Pawła, dopiero w końcu wieku XVI Zygmunt 3ci budował.

 


ULICE ZAGUBIONE

 

 

Ulica Psia. Ta mało komu znana była. Ciągła się od ulicy Żydowskiej, ku Bramie Sławkowskiej i jedną jej stronę formował mur OO. Reformatów, drugą domki drzewiane przyczepione do muru opasującego miasto.

Ulica Krowia. Jeszcze takową wymienia spis domów w Krakowie r. 1785. Tej miejscem była przestrzeń podmurna od Bramy Nowej ku Grodkowi.

 

Ulica przez OO. Jezuitów zagubiona. R. 1725 die20 Junii. Użalała się Rada gminna przed Rajcami krak. o zabranie gruntu na Różanej ulicy przez OO. Soc. Jesu; gdzie nie tylko ulica publiczna zagubiona, ale i tak wiele dymów (domów) zginęło; i swego czasu gdyby uchowaj Boże! miało być dymowe płacone, pewnie miasto tego płacić za nich nie będzie powinno: dlatego też przeciw tej awulsiej jako sobie szkodliwej protestują się.
Może to była platea schrotarska, której położenie właśnie w tamtej stronie miasta przypada i o której zapisy w r. 1549 jako też 1608 napotykałem.


PLACE  MIASTA

Prócz jedenastu ulic, wyprowadzających z rynku, znajdują się w samym Krakowie dwa place i innych 12 ulic.


Pierwszy plac zwany MAŁYM RYNKIEM leży po za kościołem Panny Maryi, między ulicami Sienną a Mikołajską. Na placu tym a na wprost Siennej ulicy, stał gotycki budynek z wysokim dachem zwany szkołą Panny Maryi; a była to wyższa szkoła i najdawniejsza w Krakowie, bo jeszcze przed założeniem akademii krakowskiej; w tej szkole uczyli się także owi kantorowie, za których gniazdo Kraków uważano, i z których kilku stało się sławnymi, jak Adam Mosiężkowski tak grający na organach, iż zdawało się jak mówiono, że każdy jego palec był duszą ożywiony,— i Laurencyusz podziwiany ze swego śpiewu.


Plac Szczepański, przedmieście Piasek i w głębi koszary Cesarza Franciszka Józefa I przy ul. Rajskiej wg. proj. F.Księżarskiego, 1858-1862

Plac drugi zwany PLACEM SZCZEPAŃSKIM albo PLACEM GWARDYI NARODOWEJ. Pierwsza nazwa została mu nadana po zburzonym za rządu austryackiego kościele parafialnym S. Szczepana; drugą zaś otrzymał w dniu 3 sierpnia 1811 roku, na pamiątkę uorganizowanej gwardyi krakowskiej; później zaniechano używać tej nazwy, dopiero senat uchwałą swą z d. 3 sierpnia 1821 r. takową mu przywrócił.
Wprost przecznicy teatralnej stała parafialna szkoła S. Szczepana zbudowana przez naszego kronikarza Macieja z Miechowa około r. 1500 — dalej stał wspomniony kościół S. Szczepana,— za tym a na wprost domu pod L. 390 kościół S. Macieja z kollegium w którym jezuici mieli swój nowicjat; — w domu zaś dziś pod L. 363 był szpital mieszczan krakowskich, założony roku 1588 przez X. Hieronima Powodowskiego Proboszcza Panny Maryi a wcielony roku 1817 do istniejącego towarzystwa dobroczynności.



Stary Kraków tak bardzo się zmienił, tyle stracił ze swych dawnych klejnotów, że przebiegając stare widoki i porównując je z obecnym stanem, trudno rozpoznać to samo jednak miasto. Przecież zostało jeszcze bardzo dużo. Mimo wszystkie zmiany i straty poniesione, żyje w murach Krakowa niepospolity czar i urok starego miasta. Istnieje dotąd szereg ulic i uliczek, które i dziś są jeszcze temi jednostkami w sobie architektonicznie zamkniętymi. Takim świetnym dziełem budownictwa dawnych czasów jest przepiękna ulica Floryańska, ujęta z jednej strony w iglice wieży Maryackiej, z drugiej zaś w potężną przysadzistą bramę forteczną. Podobnie zamkniętą jest cicha, jakby martwa ulica św. Jana; od strony Rynku przez Sukiennice, od plant zamyka ją przepiękna fasada kościoła OO. Pijarów. tak samo w ulicę Bracką wchodzi kościół OO. Franciszkanów, a od strony Rynku wystrzela, ponad linię domów, szczyt niewidocznej wieży Ratuszowej. Tak samo z ulicy Sławkowskiej, patrzącemu od strony plantacyi, ukazuje się nad dachami domów jeszcze raz szczyt wieży Ratuszowej.


Ul. Bracka - widok na szczyt wieży Ratuszowej


Ul. Bracka - Widok na kość. OO. Franciszkanów


Ul. Floriańska - widok na Bramę Floriańską


Ul. Kanonicza - widok na zamek wawelski (w tle)

Obok tych bardziej znanych widoków istnieją inne, pomijane zwykle uwagą. Np. długa ulica Grodzka jak ładny przedstawia obraz pod kościołem św. Piotra. W tem miejscu rozszerza się ona jakby w maleńki placyk, którego punktem środkowym – patrząc od Rynku – są wieże kościoła św. Andrzeja. Jeden z najpiękniejszych widoków daje ulica Kanonicza. Tu bowiem obok całego bogactwa artystycznych detali – jak stylowe fasady domów, portale, obramienia okien, attyki itd. – tworzy się piękny obraz starego miasta, na tle majestatycznego zamku na Wawelu. A wracając znowu przez ulicę Grodzką napotykamy na dwa niewielkie place: Dominikański i Franciszkański, każdy zamknięty monumentalną budowlą świątyni, znów dwa przykłady architektonicznego zamknięcia większej przestrzeni, zupełnie różne.

Jest to cechą Krakowa, że każda niemal z jego budowli kościelnych służy przypadkowo czy umyślnie jako zamknięcie ulicy lub placu. Wiele z nich stanęło wprost na wylocie ulic, jak np. kościół OO. Pijarów, św. Jana, OO. Franciszkanów, dalej Reformatów, św. Wojciecha itd. Inne znowu wskutek konfiguracyi planu miasta służą jako zamknięcia kilku naraz ulic. NP. kościół Maryacki zamyka raz ulicę Floryańską, powtóre prezbiterium jego wraz z sylwetką szczytów wieżowych jest doskonałem zakończeniem ulicy Mikołajskiej, a wreszcie cała świątynia mieści się we wylocie ulicy Szczepańskiej. Tak samo maleńki kościółek św. Jana, jak dobrem jest zamknięciem ulicy św. Tomasza z jednej strony jako fasada, z drugiej jako prezbiterium. Podobnie kościół OO. Reformatów zamyka doskonale ulicę św. Marka a kościół św. Krzyża wraz ze swą wieżą ulicę tej samej nazwy.


Ul. św. Jana - widok na kościół OO. Pijarów


Ul. Poselska - widok na kościół Dominikanów


Ul. Mikołajska - widok na prezbiterium Kościoła Mariackiego


Ul. Tomasza - widok na kościół św. Jana.

 Każda z ulic śródmieścia uczy nas jak dawniej umiano wyzyskać najdrobniejszą sposobność... Dlatego takie widoki, jak ulicy św. Tomasza, Gołębiej, Mikołajskiej, Grodzkiej i tylu innych nie prędko znajdą sobie równe. Pozostaną one zawsze przykładem praktyczności i piękna, o którem znacznie mniej wtedy mówiono, lecz dużo silniej odczuwano i stwarzano.

 

 



 

Szkarpy

Bardzo typową i ważną cechą naszego miasta jest nierówność zabudowania ulic. Jest to całe mnóstwo przeróżnych uskoków, cofnięć ścian fasadowych i drobnych wykrętów, w które obfituje każda ulica śródmieścia. Regularność ich polega na tym, że oś uliczna prawie że się nie załamuje ale granica ulicy posuwa się po linii zygzaku. Te właśnie drobne zboczenia z linii prostej są bardzo silna podstawą malowniczości Krakowa. Wprowadzają one bowiem całe mnóstwo ciągłych zagięć i załamań płaszczyzn domów, co wytwarza zarazem pewien ruch mas, w promieniach zaś słonecznych jest powodem tysięcznych efektów światłocienia.

Jednak uskoki i załamania uliczne, o których tu mowa, powstały jeszcze inną drogą – wskutek budowania szkarp czy ukośnych podpór, dostawianych do ścian frontowych celem wzmocnienia ich i podparcia. Tych szkarp jest dziś jeszcze w Krakowie duża ilość. Są one najbardziej specyficzną czyli indywidualną cechą Krakowa. Wskutek nich przeważa w całem śródmieściu skośno-pionowy kierunek murów architektury świeckiej. Kiedyś było ich znacznie więcej. Do niedawna jeszcze – mimo ustawicznych zmian i przeróbek – zachowało się ich tyle, że więcej było domów ze szkarpami, niż bez nich. Drugiego miasta, gdzieby szkarpa stała się jakąś nieodstępną częścią składową domu, gdzieby przeważały domy wsparte szkarpami – prawdopodobnie nie znajdziemy. I dlatego to szkarpy domów krakowskich powinno się uważać za rzecz nietykalną, jako najbardziej specyficzną właściwość Krakowa, one bowiem nadają miastu staroświecki charakter. W nich wyraża się wielka powaga miasta i jakaś wiekowa dostojność.

Warto się jeszcze zastanowić nad przyczynami, które je wywołały. Wystarczy bowiem chwila namysłu, aby zrozumieć, że nie powstały one równocześnie z budową domów, ale są późniejszymi dodatkami spowodowanymi nadniszczonym  lub wręcz zrujnowanym stanem domów.

Należy się zastanowić nad samemi szkarpami i nad sposobami ich wznoszenia. Rozważając rodzaje szkarp można je sprowadzić do trzech głównych odmian.

Pierwszą z nich jest szkarpa, która przykrywa całą ścianę frontową domu czyli całą jego fasadę, nadając jej przez to kierunek pochyły lub skośny. Była ona używaną prawdopodobnie przy domach o murach bardzo nadwątlonych, dla których nie wystarczały już podpory w pewnych odstępach. Są to zatem zwykłe ukośne ściany muru, dostawiane do frontowego lica domów. Zaczynają się przeważnie od drugiego piętra przykrywają sobą pierwotną fasadę – czasami wcale ładną – obramienia okien i portale wchodowe. Czasem jednak pozostawia się umyślnie obramienia okien i portale nie zakryte. Czasem nadaje się oknom nowe obramienia już na ścianie szkarpowej, jeżeli na to pozwala pochyłość muru. Jednym z najlepszych przykładów podobnej szkarpy, zakrywającej całą frontową powierzchnię domu jest tak zwana Bursa akademicka na Małym Rynku.

Drugi rodzaj przedstawia szkarpę, ujmującą tylko spód domu czyli parter. Cechą takiej szkarpy, jest to, że ona zwykle przykrywa sobą portal kamienny domu, zostawiając czasem tylko sam wewnętrzny brzeg widocznym. Przytem zdarza się, że szkarpa taka ma kształt dość wydatnej przystawki, o linii lekko pochyłej i jest nakrytą osobnym daszkiem. Typową tego rodzaju szkarpę posiada dom przy ulicy Gołębiej nr.4. Jest to stary dom jednopiętrowy, o murach potężnej grubości, którą zwiększa jeszcze wspomniana szkarpa, zakończona wydatnym gzymsem, przykrytym dachówką.

Wreszcie trzeci rodzaj, najczęściej używany, tworzy szkarpa różnej szerokości, w pewnych odstępach podpierająca mury. Posługiwano się nią najchętniej, gdyż prawdopodobnie najlepiej spełniała swe zadanie.

Obok szkarp zewnętrznych istnieje jeszcze drugi rodzaj szkarp wewnętrznych to jest podwórzowych, podpierających mury domów od podwórza. Często bardzo się zdarza, że domy nie mające szkarp od zewnątrz, posiadają je od podwórza. Odnosi się prawie do wszystkich domów w Rynku, a także w innych ulicach. Zwłaszcza trzeci rodzaj luźnych szkarp znajdował tu najczęściej zastosowanie. Szkarpy te wraz ze starymi gankami składały się na typowe obrazy starego miasta, pełne staroświeckiego charakteru i zaciszności.


Ul. św. Krzyża - szkarpa pokrywająca całą fasadę (po lewej), szkarpa w różnej odległości (zdj. środkowe)
 i szkarpa z daszkiem na ul. Reformackiej.

 


Kraków – pomimo wielkiej regularności planu miasta – ma całe mnóstwo zakrętów, zagięć i załamań ulic. Niemal każda ulica ma jakieś zboczenia od linii prostej. Nawet ulice na pozór zupełnie proste przy lepszem rozpatrzeniu wykazują szereg nierówności, przeróżnych występów, cofnięć ścian domów i drobnych wykrętów. One właśnie powstawały w ciągu zabudowywania się i rozrostu miasta.

Przy dokładniejszym rozpatrzeniu planu Krakowa tj. obecnego śródmieścia, zauważyć można z łatwością różnicę, jaka zachodzi w ugrupowaniu ulic części zachodnio-północnej a południowo-wschodniej. Występuje to już w samym planie Rynku. Gdyż wszystkie jego boki i naroża przystosowały się do miary geometry, z wyjątkiem północno-wschodniego kąta, który rozszerzoną i lekko zaokrągloną linią przechodzi w ulicę Grodzką. Ta zaś zastanawia niesymetrycznym względem Rynku kierunkiem, podobnie jak ulica Bracka, która charakterystycznym zakrętem zwraca się w stronę kościoła OO. Francisszkanów.

Obok tych dwóch ulic znajduje się we wschodniej stronie największy zakręt ulicy Mikołajskiej, wygięcie ulicy Stolarskiej, św. Krzyża, św. Józefa i innych. Nagromadzenie tych krzywizn na stosunkowo małej przestrzeni, w przeciwieństwie do regularnej, zachodnio północnej połaci miasta świadczy, że wschodnia część jest znacznie starszą od wspomnianej. Kierunek skośny ulicy Grodzkiej względem Rynku każe domyślać się w niej dawnej drogi czy pierwotnego polskiego gościńca, biegnącego od przewozu na Wiśle w pobliżu Skałki. Charakterystyczne rozszerzenie się tej ulicy, raz w okolicy domu "Pod nosorożcem" i powtóre naprzeciw kościoła św. Piotra, wskazuje właśnie na tę przemianę polowego gościńca w ulicę i na stopniowe zabudowywanie się miasta w tej stronie.

Zaokrąglenie boków Rynku w miejscu początku ulicy Grodzkiej powstało wskutek niewielkiego wzgórka, na którym wznosił się pierwotnie kościółek św. Wojciecha. Dziś naturalnie nie widać najmniejszych śladów pierwotnego wzgórza, tak dalece poziom miasta się podniósł. Zachowane w niektórych ulicach – jak św. Anny, Wiślnej, św. Jana i Szpitalnej – drewniane pomosty i pierwotne bruku, odkryte przy rozkopach ostatnich lat (początek XX wieku –przyp. moje) w głębokości 2,25 – 3 i pół metra dają nam pojęcie o ile niższym był poziom miasta w czasach lokacyi. Piwnice niektórych domów w Rynku mają zamurowane otwory bramek, prowadzących na Rynek, które wskazują, że były one niegdyś ubikacyami parterowemi. Dlatego przypuszczenie o zaokrągleniu boków Rynku wskutek wzgórka kościółka św. Wojciecha nabiera cech wielkiego prawdopodobieństwa.

Charakterystyczny zakręt ulicy Brackiej dowodzi wcześniejszego istnienia kościoła OO. Franciszkanów. Ulica ta założona niemal na jednej osi z ulicą św. Jana, poprowadzona w kierunku początkowym od Rynku, kończyła by się poza klasztorem franciszkańskim. Tymczasem wskutek załamania kierunku, koniec jej przypada właśnie na wejście do kościoła. To ułatwienie komunikacji z kościołem było niewątpliwie powodem skręcenia ulicy.


Zakręt ul. Brackiej


Zakręt ul. Gołębiej

Podobnie przedstawia się ulica Kanonicza. Wiadomo już, że ona nie była objęta pierwotna lokacyą i dopiero w późniejszych czasach, jako "nova civitas" została w XIV wieku włączona do miasta. Długosz opowiada, że kanonicy i prałaci, którzy przedtem zajmowali domy wokół katedry, w XIV wieku zaczęli się przenosić do miasta. Popiera to opowiadanie szereg dokumentów, spisanych przy kupnie placów i domów przez kanoników kapitulnych. otóż wiadomo dobrze, że domy te stały przy ulicy Kanoniczej, która do dziś jest cała niemal jeszcze w posiadaniu kapituły. Zamieszkanie tej ulicy przez kanoników katedralnych tłumaczy charakterystyczne wygięcie w stronę zachodnią. Tworzyła ona arteryę komunikacyjną z Wawelem i dlatego została umyślnie tak skręconą, by jej wylot przypadał na podnóże drogi na zamek.


Zakręt ul. Kanoniczej

Niemniej silny zakręt zwraca uwagę na placu Franciszkańskim i Wszystkich Świętych. Spowodowany on został założeniem dwóch kościołów w czasach poprzedzających lokacyę tj. Franciszkanów i Wszystkich Świętych. Po zburzeniu ostatniego w roku 1838 powstał nieregularny plac. Przedtem zaś zabudowania otoczone były murem, liczącym się bardzo z miarą geodety. Podobne również wygięcie ma ulica Stolarska, co także tłumaczy się starszym pochodzeniem. Tu tak samo nie można pominąć silnego zakrętu ulicy Poselskiej w stronę kościoła OO. Dominikanów. Tędy znowu miała przechodzić linia obwodowa miasta, stosownie do pierwszych rozmiarów, nakreślonych przez lokacyę.

Największe jednak załamanie, przechodzące już niemal w półkole, wykazuje ulica Mikołajska. Wyraźnie okrążała ona coś, co jej stało na zawadzie, a tem było stare wzgórze grodowe, na którem stanął później dzisiejszy kościół z klasztorem na Gródku i cały kompleks kamienic, zakreślony bokiem ulicy św. Krzyża od plantacyi do ulicy Mikołajskiej, zbudowany na podnoszącym się ku północy terenie. Pierwotnie wznosił się w tem miejscu obronny gród, otoczony od zachodu szeroką fosą, którą następnie zajęły domy mieszkalne w ulicach św. Krzyża i Mikołajskiej czyli dawnej Rzeźniczej.


Ul. Mikołajska


Zakręt ul. Mikołajskiej na skrzyżowaniu z ul. św. Krzyża

Tu również należy wymienić dość znaczne załamanie ulicy Gołębiej. Powstało ono bardzo wcześnie, już przy lokacyi, na co wskazywał dość regularny jej kierunek względem innych ulic, dla których jest albo równoległą albo prostopadłą.

Kąciki

Trzeba jeszcze wspomnieć o drobniejszych zaułkach tak zwanych kącikach. Było to coś w rodzaju kątów czy też maleńkich placyków, które powstały często samorzutnie, nieraz jako konieczność ruchu ulicznego. Takich kątów czy kącików było kiedyś dość wiele np. kąt żydowski, kąt przy ulicy Wiślnej, przy ulicy Grodzkiej, przy św. Marku, przy Franciszkanach t. zw. Psi Rynek itd. Przy zmianach, jakie w topografii i w planie miasta wprowadził XIX wiek, wszystkie te charakterystyczne zaułki zniknęły bezpowrotnie. Pozostał tylko jeden tzw. "kącik przy kościele św. Jana". Powstał on wskutek położenia tego kościółka, który sobą zagradza szerokość ulicy. I dlatego chcąc umożliwić komunikacyę, musiano utworzyć ten maleńki placyk z boku kościoła.

 
Zakątek przy kościele Mariackim.


Kącik przy kościele św. Jana