Pałac Biskupi

Zajmuje dzisiejsze miejsce prawdopodobnie od XV wieku. W r. 1647 przebudował go biskup Gembicki z wewnątrz i zewnątrz, poczem ulegał jeszcze kilkakrotnym przeróbkom. W r. 1816 i następnych biskup Woronicz odrestaurował go, starając się uwiecznić w pałacu malowidłami całą przeszłość ojczyzny.

Po wspaniałych schodach otwierał wejście przedsionek, ozdobiony widokami Ojcowa, Pieskowej Skały, Tyńca, Czerny, Bielan.
W sali zwanej Krakowską na suficie Minerwa z księgą Konstytucyi W. miasta w ręku, w gzymsie wizerunki członków nowego rządu Rzplitej  Krak. Nad drzwiami godła  rolnictwa, przemysłu i handlu.
Na ścianie wielkie obrazy al. fresco Michała Stachowicza:  Targ na Kleparzu i Spław Wiślany na Kaźmierzu, dalej Kopalnie Wegla w Jaworznie, żelaza w Siewierzu, marmuru w Dębnikach, srebra w Olkuszu, soli w Wieliczce, siarki w Swoszowicach.
Dalej tegoż Stachowicza: Pochód króla kurkowego, Śobótka świętojańska i Konik Zwierzyniecki.

Sala bawialna zdobną była w malowidła allegoryczne przedstawiające: roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość, męstwo itd.
Sala trzech monarchów (z okazji kongresu wiedeńskiego ustanawiającego Rzplta Krakowską) zawierała portrety owych monarchów pędzla Józefa Peszki, oraz figury allegoryczne dłuta Daniela  Grajzmera, Krakowianina.
Sala dziejów ojczystych obejmowała obrazy z legendarnej historyi polskiej jak: Lech obierający Gniezno na stolicę,  Obiór 12 województw, Krakus zakładający Kraków itd. – dalej wizerunki królów i królowych polskich, Stachowicza, wreszcie obrazy z historyi polskiej tegoż Stachowicza i Smuglewicza jak: Mieczysław obalający bałwochwalstwo,  Bolesław Śmiały wprowadzający Belę na tron węgierski, posłowie cara Iwana pod Pskowem idt... portrety biskupów krakowskich, hetmanów, ostatnich senatorów i dygnitarzy upadającej Polski.
Następowały obrazy z epoki powstania Kościuszki: Przysięga na rynku, Racławice, potem Bitwy legionów, Wjazd Księcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa i Śmierć jego w nurtach Elstery, dalej ogłoszenie Konstytucyi  z roku 1815, Sejm Warszawski z roku 1818.
Następna sala, Warszawska, obejmowała widoki z okolic Warszawy.
W końcu skromny pokój zielony na co dzień biskupowi służący, ozdobiony obrazami religijnemi.
Głęboka miłość ojczyzny podyktowała Woroniczowi myśl do tych dekoracyj, które pożar w r. 1850 zniszczył bez śladu.

 

 

Pałac Spiski

Piękny ten pałac w rynku krak. był w r. 1579 własnością Maciejowskich i w tym czasie mieli w nim żydzi sklepy, równie jak w pobliskim gmachu Krzysztofory.
  W r. 1613 był właścicielem Sebastian Hrabia na Wiśniczu Lubomirski, Kasztelan wojnicki, Starosta spiski, o którym mówią ówczesne regestra: solvit censum reemptionalem ex domo lapidea in circulo Crac, Maciejowska nuncupata, flor. 60.— A że Starostwo spiskie było w posiadaniu tej znakomitej rodziny, przeto gmach ten miano jej otrzymał.
  R. 1624. długi przeciąg czasu nosił ten pałac nazwisko dawnego posiadacza, i w tym czasie Stanisław Lubomirski Capitaneus Sandomir., płacił jeszcze ex domo Maciejowski flor. 54 gro. 20.
  R. 1662 pomiędzy pałacem Spiskim Jerzego Lubomirskiego Marszałka w. kor. a Krzysztoforami stała jeszcze kamienica Anny Schedlowej wdowy; a że teraz pomiędzy tymi gmachami żaden dom nie istnieje, więc nastąpiło w późniejszym czasie włączenie tegoż do pałacu Spiskiego.
  W ostatnich latach bytu Polski, w spisie domów miasta Krakowa, powiedziane jest, że gmach ten jest Xżąt Massalskich dziedziczny, a dzierżawca jego Jacek Kluszewski, Starosta brzegowski, który w końcu stał się jego właścicielem.

 

 


Pałac Krzysztofory

Ze względu na wielkość, gmach ten pałacem nazwać się mogący, stoi w rynku krak. na rogu ulicy Szczepańskiéj  i jest sąsiedni pałacu zwanego Spiski... W dawnych czasach bywali jego właścicielami ludzie zamożni, ale ze małemi środkami do posiadania go przyjść nie było można.... Już w wieku XVI zwano go pod Cristoporem, miano zaś to nadawał mu posag tego świętego, o czem s. p. znakomity obywatel krak. Wojciech Maczeński w rękopismowym dzienniku tak mówi: »R. 1791 d. 30 Kwietnia. Kamienica (a raczej pałac) w rynku krak., zwana pod Krzystofory: na wierzchu jej była dotąd statua znacznej wielkości S. Krzystofora z Panem Jezusem, drzewem podpierającego się, z gipsu wyrobiona.... Taż kamienica z posagu tego S. w kraju i za granicą znana, dostawszy się w dziedzictwo Jackowi Kluszewskiemu Staroście brzegowskiemu, posąg S. od wieków na domie stojący, dziś z miejsca swego zdjęty został.

  W r. 1581 kiedy był własnością Koslina miesczanina krak., wtedy w nim siedzieli żydowie we trzech sklepach.
  R. 1590 wszedł w posiadanie domu tego Marcin Iwan, miesczanin i Rajca olkuski. Uchwała ówczesna Rajców krak. opiewa, ze oceniając zasługi Marcina Iwana, który dla zaszczytu i ozdoby miasta dom narożny pod Cristophori zwany, starością upadły, wielkim nakładem odnawia i reparuje; jemu i jego następcom udziela się prawo miejskie krak. z warunkiem, aby z tego domu wszelkie ciężary tak królewskie jak miejskie regularnie opłacał.— Był to niezawodnie mąż znakomitej zamożności, bowiem za prawo miejskie, pod czas kiedy inni mieszczanami zostający opłacali kwoty od zł. 3 do 10, on tym tytułem zapłacił talerów 15. — R. 1590, opłacił podatku szos Jan Iwan zł. 15, a z domu tego zł. pol. 6 gro 12, i był to już zapewne syn Marcina.
  R. 1609, Krzystof Pawetha, urodzony z Reginy Iwanowny córki Marcina, sprzedał kamienicę pod Christophori, przy domie Jak. Cymermana Rajcy krak. stojąca, Kasprowi Kostan mieszczaninowi olkusk., krewnemu swemu.
  R. 1610 już był ten dom własnością Abrahama Ronenberga.
  R. 1622 była w tym domu apteka: »P. Kasprowi Kinowi aptekarzowi z pod Kristophera, za marcipani i konfecti na electią Radziecką flor. 46 gro. 20.«
  R. 1645. Właścicielem był Adam Kazanowski Marszałek nadworny, ulubieniec Króla Władysława IV.
  R. 1655. Kamienica w ulicy Szczepańskiej sukcessorów Chmielowskiego, w tyle Krzystoforów stojąca, zwaliła się, później w gmach Krzystoforow włączona została.
  R. 1663. Curta sen lapídea in foro civitatis Crac. acialiter sita, należała do Radziejowskiego niegdyś posła do Turcyi, którego żona z domu Służczanka była wprzód żona Kazanowskiego.
  R. 1674. Zapisany jako właściciel Kasztelan wojnicki— Niezawodnie jeden z rodziny Lubomirskich.
  R. 1683. JP. Laurenty Wodzicki żupnik wielicki, z kamienice quondam Chmielowskiego w tyle Krzystoforów, którą Imć w tenże dom wpuścił, winien płacić rocznie flor. У gr. 6.
  Na lat kilkanaście przed końcem przeszłego wieku, były Krzystofory własnością, Kajet. Sołtyka Biskupa krak.,— później przeszły w posiadanie Jacka Kluszewskiego jak było wyżej,— a w naszych już czasach dwukrotnie właścicieli swych zmieniły.

Dom pod Krzystoforem był zapewne w porządnym utrzymywany stanie, kiedy mógł służyć na przyjęcie Króla Michała Korybuta z małżonką, w czasie ich pobytu w Krakowie...

 

 



Dziedziniec pałacu Krzysztofory.

 

 

Pałac Pod Baranami

Stoi na rogu ulicy S. Anny, frontem zwrócony w rynek krak.— Nazwisko to dawne miał od dwu baranów gipsatura wyrobionych,  które dopiero w naszych czasach przy reparacyi tego gmachu z miejsca swego zeszły.
  Z domu pod barany r. 1583 w czasie obchodu wesela Jana Zamojskiego Kanclerza W. kor. z Gryzeldą Batorówną, w owe sławne gonitwy w rynku krak., wyjechali Mikołaj Wolski Miecznik kor. po murzyńsku ze wszystkim pocztem kosztownie ubrany, na wozie pozłocistym, co J. Bielski w kronice pag. 732 obszernie opisuje.

  Bywał ten dom własnością znakomitych osób, które tu ile wyśledzić się dało, wymienię:
  R. 1512. Domus Karnowski, własność Jana Kislinga Rajcy krak., który w nim r. t. puścił w dzierżawę dwa sklepy Hektorowi von Watt z opactwa S. Gawła w Szwajcaryi, i jego wspólnikom.— R. 1518 płacono z tego domu czynszu ziemnego grzyw.
  R. 1542. Domus Karnowski acialis in circulo, cujus possessor in praes est Joannes Kysling junior. W tym czasie opłata z domu tego znacznie była podwyższona, z powodu zaciągnienia od miasta długu, i wynosiła grzyw. 11 gro. 12.
  R. 1577. Zdaje się że ten dom poszedł na własność Króla Stefana Batorego, gdyż w t. r. płacił z niego (e domo Karniowski sub agnis), czynsz miastu Wielkorządca zamku krak. Michał Maleczkowski: i w tymże roku ustąpił domu tego (concessit) Król Stefan P. Bekieszowi, z powinnością ponoszenia ciężarów.
  R. 1588. Kamienica Pani Bekieszowej. Była wdowa po sławnym Kasprze Bekieszu Staroście lanckorońskim, który był oraz mieszczaninem krak.
  R. 1589. Domus pod barany, alias Karnowska, quam haeredes olim Casparo Bekess possedent.
  R. 1602. Z ugody familijnej, która zawierała Barbara z Decyuszów Dębołęcka, (córka zmarłego Ludwika Decyusza), wynika imię jej właściciela L. Dycza. Wzmiankuje się tam, że dom ten stoi przy domie Dra. Stanisława Różanki, dawniej Andrzeja Cellarego, i zowie się pod barany.
  R. 1607. Kamienica J Pana krakowskiego (Janusza Xcia Ostrogskiego Kasztelana krak.) vulgo dicta pod barany.
  R. 1621. Dwie kamienice obok siebie stojące, które były własnością nieb. Pana krakowskiego, później w jedno połączone.
  R. 1654. Jeszcze w tym roku był ten dom w posiadaniu rodziny Xżąt Ostrogskich,— ale spis domów roku tego wspomina, że weń została włączona kamienica przyległa.
  R. 1655. Już jest właścicielem kamienicy pod barany Xżę Dominik Radziwiłł
  R. 1683. Kamienica dicta pod barany Xcia Janusza Radziwiłła Hetmana W. X. Lit— A później była jej właścicielką Xżna Katarzyna z Sobieskich Radziwiłłowa, Podkanclerzyna lit.
  R. 1690. Dom ten jest własnością Xżny Lubomirskiej Marszałkowej nadw. kor.
  R. 1785. Spis domów m. Krakowa wymienia Annę Wielopolską, wdowę Hieronima Wielopolskiego, która była właścicielką połowy, a druga połowa należała do sukcessorów Przebendowskiego, Starosty soleckiego.
  R. 1790. Właścicielką była M. Załuska, Starościna ojcowska

 

 


Pałac Wielopolskich

 

Pierwotne dzieje pałacu Wielopolskich nie są dotąd historycznie wyjaśnione. Przez kogo i kiedy został założony, nie umiemy i dziś jeszcze powiedzieć. Stylowe cechy budynku, ściślej mówiąc, pewnych jego szczegółów, zdają się świadczyć, że początek jego można by odnieść do połowy XVII w., lub do epoki od tego czasu niedalekiej.

Zakon OO. Franciszkanów posiadał w tej części miasta w średnich wiekach powierzchnie daleko większe od miejsca zajmowanego przez kościół, budynki klasztorne i dzisiejszy ogród. Jest przypuszczenie, że na jego gruntach stanął obecny pałac biskupi. Na parcelach do zakonu należących wznoszono też w różnych czasach, zwłaszcza od połowy XVI w. inne budynki prywatne. Stosunek taki godził się najzupełniej z ówczesnemi pojęciami prawnemi i zwyczajami. Budynki, stawiane na cudzym gruncie, mogły pozostawać nadal własnością tego, kto je wystawił, mógł on je przekazywać w spadku i sprzedawać. Tylko tak on, jak jego następcy, zwykle obowiązani byli płacić właścicielowi gruntu czynsz ziemny, na znak, że ten przez dozwolenie na stawianie budynku nie pozbył się prawa własności parceli budowlanej. Co do gruntów franciszkańskich w Krakowie dowodzą takiego stosunku prawnego procesy klasztoru, prowadzone z posiadaczami domów sąsiednich z powodu zaległego czynszu ziemnego, albo też z powodu bezprawnego posiadania domów na gruntach klasztornych.

Od roku 1576 pozywają Dłuskich o czynsz z dworu tychże dziedzicznego, przodkom tych posiadaczy przez konwent ustąpionego a w r. 1593 żądają od ks. Konstantego Ostrogskiego wykazania praw i przywilejów do posiadania jego domu. Dwór ks. Ostrogskiego stał między probostwem a domem zamieszkałym przez Adama Rożna, poprzednio zostającym w posiadaniu Dłuskich, zatem wcale prawdopodobnem jest, iż pałac Wielopolskich zajął miejsce dworu Ostrogskich albo tez razem miejsce tego dworu i dawniejszego domu Dłuskich.
Od roku 1667 aż do połowy XIX wieku pałac pozostaje w rękach Wielopolskich. Pierwszy ordynat Wielopolski, Franciszek, odziedziczył go po ojcu jako jedyne jego spadkobierca. Po zejściu tego Franciszka (1732) przez krótki czas wspólnie dzierżyli pałac trzej jego synowie. Następnie widocznie uczyniono rozdział majątku, gdyż w r. 1736 jako jedyny właściciel występuje już młodszy z trzech braci, Jan na Suchej, Pieskowej Skale i Bobrku, wojewoda sandomierski. Później jednak, mimo że wojewoda sandomierski ma trzy pokolenia męskich następców w prostej linii, żyjących blisko do połowy XIX w. pałac w drodze układów i sprzedaży kilka razy przechodzi to do starszej linii Wielopolskich na Żywcu, to znów do młodszej na Pieskowej Skale i Bobrku, aż około r. 1836 jedynym właścicielem stał się Aleksander Wielopolski. Podobno z jego polecenia w r. 1843 zaczęto odnawiać krakowską rezydencyę rodzinną, przez dłuższy czas zaniedbaną, lecz tej roboty nie dokończono.

Gdy w roku 1850, wskutek pożaru, pałac Wielopolskich zapadł w ruinę, właściciel nie troszczył się o ruderę, tak, że po 4 latach władze miejscowe widziały się spowodowane sprzedać opuszczoną i zaniedbaną realność w drodze licytacyi. Nabywca Wojciech Kowalski zabrał się w r. 1856 do naprawy spustoszeń. Lecz właściwej restauracyi dokonała gmina m. Krakowa, która w r. 1865 nabyła pałac od Kowalskiego, uważając, że można jeszcze z tych zrujnowanych murów uczynić godną siedzibę urzędów i reprezentacyi miejskiej. Zachętą były tu niewątpliwie okazałe proporcye fasad, piątr i komnat, zwłaszcza rozmiary wysokości. Przypalenie też ścian – jak się potem okazało – nie było tak strasznem, żeby budynek utrzymać się nie dał.

Jak wyglądał pałac Wielopolskich zanim uległ zniszczeniu przez pożar? Z braku szczegółowych opisów, musimy co do tego poprzestać na pobieżnych wzmiankach tu i ówdzie spotkanych.

Wynika z nich, że w mieszkaniu znajdowały się tam "szacowne starożytności" i "historyczne obrazy" bliżej nieokreślone; w sali pierwszego piętra były portrety familijne i obrazy z XVII w. Na pierwszym piętrze przedpokój, zajmujący prawie połowę piętra, prowadził kilku komnat różnej wielkości.
Wyższą kondygnację zajmowała przez całe drugie piętro ciągnąca się sala. Na I piętrze pokoje strojne były w kosztowne obicia, przedpokój zdobiły freski. Nad drzwiami i oknami były napisy. Wiadomo, że w dawnych wiekach całe mnóstwo takich sentencyi czytać można było na domach krakowskich. Posiadał ich dużo także zamek na Wawelu. Coś podobnego spostrzegamy w starych miastach niemieckich. Z tych napisów w Krakowie zachowało się bardzo mało. W pałacu Wielopolskich utrzymały się do chwili obecnej tylko dwa. Mianowicie nad bramą wjazdową od strony klasztoru Franciszkanów i w dziedzińcu nad starą bramą wejścia do sieni głównej korpusu frontowego wschodniego. Prócz nich były wszakże inne jeszcze napisy nad oknami.
Całe wewnętrzne urządzenie i wyposażenie, na które złożyła się była kilkuwiekowa historya możnej rodziny, poszło z dymem w 1850 r. Zostały nagie mury i te ozdoby kamienne, jak obramienia bram i okien, których ogień nie zdołał strawić.

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności późniejsze restauracye spustoszonego gmachu nie zmieniły w głównych rysach jego zewnętrznego wyglądu. Nie zmieniono wysokości piątr, w zasadzie rozkładu otworów w fasadach, zachowano tak znamienną attykę zazębioną i opatrzoną strzelnicami (z której tylko usunięto sterczące i rodzajem głowic opatrzone wyloty kominów) ; zachowano lub uzupełniono kamienne obramienia wielkich okien "weneckich", portal kamienny skrzydła bocznego najbliższego klasztorowi Franciszkanów, stanowiący wjazd do dziedzińca, i drugi portal kamienny wejścia z tego dziedzińca do wielkiej sieni sklepionej w korpusie głównym. Sień ta innego, bezpośredniego połączenia ze światem zewnętrznym dawniej może nie miała. Na widoku jeszcze z r. 1853 nie ma śladu jakiejkolwiek bramy w miejscu dzisiejszego wejścia głównego do magistratu. Przez portal bramy skrzydła bocznego wjeżdżało się w dziedziniec wewnętrzny i tu dopiero wysiadano z pojazdu przy drugim portalu, aby przez sień dostać się na schody główne. W ten sposób pałac, nadto bez mała całkiem pozbawiony okien parterowych na zewnątrz, stanowił całość dla siebie zamkniętą i niejako odgrodzoną od reszty miasta, a takie odcięcie i odosobnienie wśród miasta nadawało rezydencyi cechę możnowładczej buty, tak licującej z duchem epoki powstania gmachu.

Najważniejsze innowacje nowszych czasów: nadbudowanie II piętra na skrzydle bocznem, zrównanie tutaj poziomów piątr z poziomami korpusu głównego i powiększenie pojemności tego skrzydła przez dodanie mu drugiego traktu izb, tudzież klatki schodowej od strony dziedzińca; poszerzenie pewnej ilości okien i uczynienie ich trójdzielnymi; wprowadzenie w fasadzie głównej, zwróconej ku ulicy Grodzkiej, kilku nowych okien i niezbyt szczęśliwie obramionego wejścia (dla pieszych) do sieni parterowej, obok niektórych jeszcze zmian drobniejszych, spowodowane były wymogami praktycznemi, a znać w nich staranie, by i materyałem i formą dostosować się do reszty tego, co się zachowało z przeszłości.

Nie do uniknięcia były większe zmiany wewnątrz budynku; lecz i tu, jak widzieć możemy na projektach sporządzonych na polecenie magistratu po pożarze, usiłowano nie pójść dalej, niż to nakazywały względy konieczności, na cele użytkowe; a nie trzeba zapominać, że temu użytkowaniu właśnie, temu przeznaczeniu na siedzibę urzędów i reprezenatacyi miejskiej zawdzięczamy ocalenie zabytkowego gmachu. Wnętrze jego z całem urządzeniem było wypalone; więc musiano wiele dodawać. Ale dawnych ścian przeważnie  nie burzono a zachowano w całości szczegół najważniejszy z ocalonych: okazałą sklepioną, sztukateryami przyozdobioną sień wchodową na dole i obok niej klatkę schodów prowadzących na I piętro. Także zdaje się, iż sala II piętra, w której od wprowadzenia samorządu miejskiego aż do niedawna obradowała Rada miasta, była wtedy urządzona w miejscu i na podobieństwo sali reprezentacyjnej dawnego pałacu Wielopolskich.

 


Zdjęcie Kriegera z drugiej poł. XIX wieku


Sień główna w przyziemiu


Lata 30-te XX wieku