PRZEDMIEŚCIA

Sprawa przedmieść Krakowa, ich nazw, obszarów i pojedynczych w nich części i miejscowości jest niełatwą do rozwikłania. Przedewszystkiem pojęcie przedmieścia nie było zdaje się ustalone. Jedne przedmieścia (Kleparz, Barbary czyli Piasek) miały przyznane sobie właściwości i prawa miast odrębnych, z ratuszem i radą gminną; inne (jurydyki) były własnością instytucyj duchownych lub prywatną i podlegały osobnemu sądownictwu prywatnemu; inne wreszcie były poprostu wsiami należącemi do miasta, albo nawet tylko blisko z niem sąsiadującemi i za część jego składową uważanemi. Te różne kategorje nie zawsze dadzą się określić i rozróżnić, co do wielu części Krakowa jedna kategorja z czasem przechodzi w drugą, a zdaje się, że i granice tych części i miejscowości były niezbyt stałe i nie zawsze ściśle sobie z nich zdawano sprawę, bodaj nawet w zarządzeniach i aktach urzędowych. Zabudowanie też tych przedmieść nie odbywało się według wykreślonego z góry (jak w śródmieściu Krakowa i na Kazimierzu) planu, lecz stosowało się do starych dróg komunikacyjnych pod Krakowem, czasem może, było wynikiem woli czy fantazji prywatnej, czasem niemal przypadku.

 Różnemi czasy jako jurydyki (wyjęte z pod juryzdykcji miejskiej) dokoła śródmieścia występują:

Na angielskiem (Radziwiłłowskie), Biskupie, Brzeg miejski, Czarna ulica, Czarna wieś, za ś. Florjanem na Kleparzu (Błonie), Garbarze, Gramatyka, Groble albo jurydyka Tarłowska, Krowodrza, Krupniki, Lubicz, Łobzów, Morsztynowskie, Nowa wieś, Nowy świat, Ogrodniki, Pędzichów, Rybaki-Podzamcze, Retoryka (Ossolińszczyzna), Szlak, Smoleńsk, Stradom, Wygoda, Żydowskie miasto (część Kazimierza).

 Grabowski wymienia nazwy różnych części i miejscowości przedmiejskich z XVIII w., spisane w następującym porządku:

 Miasta: Kazimierz i Kleparz.

 Przedmieścia: Lubicz, Wesoła, Biskupie, Garbarze czyli Piasek, Nowy Świat, Smoleńsko, Świnia Krzywda (za ul. Długą i Pędzichowem), Podzamcze, Żydowskie miasto (część Kazimierza), domki ś. Florjana, domki ś. Mikołaja, domki ś. Krzyża, Retoryka, Gramatyka, grunta JW. Tarła na Wesołej.

 Krowodrza, Błonie, Czarna wieś, Pędzichów, Łobzów, «Barcie stajnie», Nowa wieś, Wygoda.

 Spis ten nie jest ścisły i potrzebuje komentarza. Uwzględnia obok siebie nazwy nie współczesne sobie, lecz z różnych wieków pochodzące. Z biegiem lat jedne z nich znikały, inne nowo powstawały. Zestawiono w nim nazwy istotnych przedmieść, czyli dzielnic przedmieścia, z pojedyńczemi posiadłościami, jak jurydyki lub grupy zabudowań, realności prywatne, wsi. «żydowskie miasto» jest niczem innem jak tylko wschodnio-północnym kwartałem między ulicami Kazimierza, tworzącym osobną jurydykę. «Barcie stajnie» zdaje się dawno utraciły tę nazwę i wogóle tak rzadko występują, że nie wiemy, gdzie ich dziś szukać. «Błonie» to pastwiska na północ od dzisiejszego Pędzichowa, z któremi częściej w dawnych wiekach pod tą nazwą się spotykamy. Składały się one z dwóch osobnych partyj. Tam także była dziś zapomniana «Świnia Krzywda» na końcu dzisiejszej ul. Pędzichów. O «Gruntach JW. Tarła na Wesołej» nie wiemy, znana tylko jest z dawnych wieków jurydyka Tarłowska na Groblach.

Poniżej zajmiemy się temi częściami i miejscowościami przedmiejskiemi, rozłożonemi pomiędzy dzielnice dzisiejsze i w porządku tych dzielnic, oraz ulicami w tych dzielnicach, według przyjętej obecnie kolei spisów domów m. Krakowa i przedmieść jego.

- Dzielnica III - Nowy Świat

- Dzielnica IV - Piasek

- Dzielnica V - Kleparz

- Dzielnica VI - Wesoła

- Dzielnica VII - Stradom

- Dzielnica VIII - Kazimierz

 

 


ROK 1900

 Przedmieścia Krakowa w drugiej połowie XVII wieku

 

Jak daleko rozciągał się Kraków w drugiej połowie XVII wieku daje nam wyobrażenie wyciąg z rewizyi miasta w r. 1679 dokonanej, a przechowanej w archiwum krajowem. Napotyka się w tej relacyi ciągłe wzmianki o zniszczeniu Krakowa przez Szwedów i to tak doszczętnie, że niektóre części miasta przez nich wtedy zrujnowane już więcej nie odżyły, I tak Kleparz miał obszerny rynek, zabudowany wokoło, ze zdobiącym go okazałym ratuszem z wieżą, który po zdezelowaniu go przez Szwedów zniszczał i więcej go nie odbudowano. Tak sarno stało się z kamienicami w rynku kleparskim; w ich miejscu postawiono 8 lichych domków z jatkami szewskiemi i rzeźniczemi.
 Między Kleparzem a Wesołą istniała osada Lubicz skąpo bardzo zabudowana, rozciągająca się od murów miejskich po rzeczkę Olszę. Stał tu dworek i młyn Pernusa. Król Michał w r. 1671 ze względu obronności miasta, zakazał pod karą 1000 zł. węgr. stawiania domów w tej stronie, co nam wyjaśnia przyczynę braku w tej okolicy budowli aż do naszych czasów.
 Między Kleparzem a Piaskiem, czyli Garbarami, mieściło się przedmieście Biskupie Stare i Nowe, posiadłość biskupów krakowskich, nabyta przez Jana Muskatę w początku XIV wieku. Mieli oni tu zamiejską rezydencyę, co wszystko zniszczało za najazdu szwedzkiego.
 Półmiejską osadą rolną, należącą do księży wikaryuszów zamkowych był Pędzichów. Przylegał on do Kleparza jak i Błonie, przedmieście przed Szwedami liczące 89 domów.
 Od zachodu rozciągały się Garbary, gmina ze swoim osobnymi wójtem, głównie przez garbarzy zamieszkała, która wraz z Czarną Wsią i Gramatyką tworzyły obszerne przedmieście.
 Za furtką św. Anny był Smoleńsk, osada rolnicza, dokoła otoczona Retoryką. Do tejże przylegała Latarnia, własność biskupa krakowskiego, sięgająca brzegu Wisły od południa, a od zachodu do klasztoru Zwierzynieckiego.
 Wzdłuż Wisły ku dzisiejszym Groblom rozciągał się ogród słynący w XVI wieku z doboru jarzyn i drzew owocowych.
 Miasto Kazimirz składało się z dwóch części murem odgraniczonych, w którym była tylko jedna furtka, a od niej klucz spoczywał w ratuszu Kazimirskim. Jednę połowę, znacznie mniejszą, zajmowali Żydzi, drugą większą chrześcijanie.
 Trzy mosty łączyły Kazimirz z sąsiedztwem za Wisłą. Od strony Krakowa był najgłówniejszy most, zwany zawsze królewskim; od zachodu drugi za bramą Skawińską, a trzeci od południa za bramą Wielicką. Za Jana Kazimirza Szwedzi mieszkańców kazimirskich wymordowali, domy im spalili, mienie zrabowali, te dla podźwignięcia miasta pozostałych mieszkańców uwolnił król od wszelkich danin i opłat, co zatwierdzili następcy jego, Michał Korybut i Jan III.
 Poza murami znajdowała się Skałka ze swemi budynkami i przedmieście Katarzyńskie. Od wschodu przylegały składy solne, domki opata od Bożego Ciała i przedmieście Zabłocie.
 Od północy, w klinie nad starą Wisłą leżało Podbrzezie, przytykające do murów miasta Żydowskiego. Na stokach Krzemionek za nowem korytem Wisły, gdzie się mieściła osada Janowa Wola lub Czyżowa, założona przez Kazimirza W., zupełnie przez Szwedów zniszczona w r. 1677, istniał tylko młyn przy drodze ku Łagiewnikom i kilka lichych chat rybackich.
 Ponieważ Szwedzi Rudawę od miasta odwrócili, więc na miejscach, które ona przepływała, pozostały stawy i bagna.
 Sejm czteroletni zaprowadził ważne zmiany w Krakowie r. 1792. Zniesiono wtedy osobne zarządy na Kazimirzu i na Kleparzu, poddawszy wszystkie dzielnice pod magistrat krakowski. Po odłączeniu Podgórza, które już wtedy jako osobne miasto należało do Austryi, utworzono cztery cyrkuły: I składał się z śródmieścia i zamku, II z Kazimirza i Stradomia, III Garbarski obejmował Biskupie, Garbary, Piasek, Retorykę, Smoleńsk, Wygodę, Zwierzyniec, Groble, Podzamcze, oraz Czarną i Nową Wieś i Łobzów, IV Kleparski zawierał: Kleparz, Pędzichów, Błonie, Krowodrzą, Ślak, Lubicz, Wesołą i Brzeg. Magistrat owoczesny podał wyjaśnienie, że Nowa Wieś, Łobzów i Krowodrza, znajdujące się w obrębie gruntów lokacyjnych, nadanych wójtom miasta, później oderwane, uważanemi być muszą jako przedmieścia Krakowa, ściśle z nim związane.
 Mieszkańcy Krakowa z powodu obwarowań byli bardzo ograniczeni pod względem osobistej swobody, gdyż pobyt swój poza murami stosować musieli do terminów zamykania bram miasta. Mieszkanie na przedmieściach miało z tej przyczyny więcej powabu, lecz w razie wojny mieszkańcy przedmiejscy narażani bywali na wszelakie klęski z napadem wrogów związane, jak rabunki i pożary. W lecie na wielkim dniu zamykanie bram miasta zaraz po zachodzie słońca nie dawało się tak dotkliwie uczuć mieszkańcom, jak w zimie, chociaż o tej porze wedle królewskiego rozporządzenia dwie godziny przed wschodem i tyleż po zachodzie słońca winny były bramy miejskie stać otworem. Majętniejsi mieszczanie, jak i dygnitarze koronni posiadali poza murami miasta wille i dworki do zamieszkania.
 Po trzecim Polski rozbiorze, gdy Austryacy Kraków w r. 1796 zajęli, rozpoczęli zaraz burzenie wszystkich opustoszałych gmachów publicznych, nie chcąc wydawać pieniędzy na ich naprawę. Sprzedawano wtedy kościoły, klasztory, baszty, bramy i mury miejskie na materyał budowlany i burzono ze szczętem. Z całego owego długiego szeregu bram, wież i baszt pozostały do naszych czasów tylko cztery od strony Kleparza. Senat miasta Krakowa, zastawszy w miejscu dawnych obwarowań i fos, nasypiska, doły, bajora i pustki wstrętne, zamienił je na park, nazwany Plantami lub Plantacyami, które okrążając śródmieście na długość 4 kilometrów, stały się nie ocenionem dobrem dla mieszkańców pod względem przyjemności i zdrowia. Na planie dzisiejszego Krakowa uwydatniają one kształt i rozciągłość dawnych obwarowań miasta.
 Niedługo cieszył się Kraków swobodą miasta otwartego, wolnego, bo w r. 1850 rząd austryacki uznał go za fortecę i nałożył mu nowe pęta, które na długie lata zatamowały jego rozwój. Najprzód wojskowość austryacka zabrała wszystkie wzgórza, a więc miejsca uświęcone czcią i owiane tradycyami, jak kopce Krakusa, Kościuszki i Wandy, przyczem Wawel obróciła na koszary. Wokoło miasta usypano wały z fosami zalanemi wodą, wzniesiono w pewnych odstępach szańce i forty i wszystkie wjazdy zamknięto bramami.
 Kraków posiadał nieopisany wdzięk w bezpośrednim związku z okolicznemi wsiami. Wychyliwszy się poza rogatki krakowskie, wchodziło się między łany zboża, między chaty włościańskie, nad brzegi szumiących strumieni Prądnika, Rudawy i t. p. Zapuszczając się pobrzeżem Wisły, kołysał się wzrok na falach wód górskich, a gdy się zaszło pod kopiec Kościuszki, w romantycznem tem ustroniu, koło domku pustelnika i kościółka św. Bronisławy, umysł doznawał dziwnie miłych wrażeń i poił się nader wspaniałym widokiem. Patrzało się na rozlegający się szeroko starożytny gród Krakusa, na wijącą się po dolinie Wisłę, na sterczące z pośród drzew wieżyce Bielańskiego kościoła, na Tyniec, na Kalwaryę, Lanckoroński zamek, a w głębi na śniegiem ustrojone Tatry. Myśl bujała na skrzydłach fantazyi, pobudzanej nietylko głosami pięknej przyrody, ale i wspomnieniami przeszłości w księżycową noc letnią nie trudno było spotkać ludzi na kopcu Kościuszki.
 Z chwilą zajęcia całego otoczenia Krakowa na wały, fosy i mury forteczne przez wojsko, wszystkie owe urocze okolice straciły na wartości. Mustra żołnierska, bębny i trąbki ciągle się rozlegające, komenda niemiecka, gwar ludzi obcych, spotykanie wszędzie mundurów, napisy cudzoziemskie, odgłosy wart dolatujące z każdego kąta, wstęp wszędzie zależny od woli strażnika, kantyny z porozwieszaną bielizną żołnierską, możliwość doznania impertynencyi ze strony podochoconych synów Marsa — oto zalety na fortecę przeznaczonego miasta. Szkody wymienione dotyczą tylko duchowej strony, gdy z ufortyfikowaniem Krakowa związane są jeszcze materyalne straty. Poza wałami bowiem poustanawiała wojskowość rejony forteczne, na których wszelkie budowle podlegają osobnym przepisom. Nie wolno w nich żadnej reperacyi przedsiewziąć bez zezwolenia władzy wojskowej i właściciele tychże musieli podpisać rewersy demolacyjne, że na żądanie rozbiorą domostwa swoje bez wynagrodzenia. Łatwo pojąć, dlaczego poza obrębem wałów wszystkie realności straciły swoją wartość i nowych nikt nie zechce stawiać w tych warunkach.
 Z postępem taktyki wojennej system fortyfikacyjny uległ radykalnej zmianie, że owe wały, fosy i szańce najbliższe miasta straciły wszelkie znaczenie na rzecz fortów w ziemi ukrytych i daleko przed miasto wysuniętych, i przez to te stare obwarowania wojskowość rozsprzedaje prywatnym nabywcom. Mimo to rewersów demolacyjnych dotychczas nie zniesiono i Kraków musi ponosić nieobliczalne szkody co do swego wzrostu.