Kamienice

Przedlokacyjna droga biegnąca od Kleparza do Wisły w różnych miejscach swej długości to wznosiła się to opadała, a nierówności które były dość znaczne istniały jeszcze po rozszerzeniu i zaokrągleniu się miasta do końca średnich wieków jeśli nie dłużej. Dopiero z czasem pewne wzniesienia terenu obniżone a zagłębienia zasypane. Wszak na Rynku i gdzie indziej istnieją domy wyraźnie średniowieczne, gotyckie, do których parteru dziś jeszcze wstępuje się po kilku schodach do góry, co jest chyba znakiem, że ulica czy plac w tem miejscu miały poziom wyższy niż dziś; innych znów domów piwnice, jak się zdaje, były niegdyś parterem; do całego też szeregu kościołów starszych schodzić trzeba z ulicy na dół; w kilku zaś posadzkę wprawdzie z biegiem czasu dźwigano w górę w miarę podnoszenia się poziomu ulicy, lecz stare cokoły ścian leżą w głębokości 1,5 – 2 metrów poniżej bruku.
W czasie zaś robót kanalizacyjnych natrafiono w niektórych ulicach (np. na skrzyżowaniu ulic św. Jana i św. Marka, na ul. Mikołajskiej itd.) na dawne bruki lub pomosty drewniane w głębokości 3 i 4 metrów pod obecną nawierzchnią.

 Ulice składały się z wąskich kamieniczek, w których od XVI wieku zamiast trójkątnych lub zębatych szczytów, za wpływem włoskich architektów, przyzwyczajonych do płaskich dachów, niemożliwych w naszym klimacie, zaczęto wysoki, pochyły dach zasłaniać murem, ozdobionym u góry attyką, jak to widzimy na Sukiennicach, Szarej kamienicy, starej bożnicy itd. Zachowane w wielu kamienicach kamienne obramienia okien, rzeźbione odrzwia bram świadczą o staranności, z jaką starano się ozdobić swoje domy i o dobrym smaku kamieniarzy.

  Domów nie numerowano, lecz zwykle nazywano je podług ozdoby na nich umieszczonej, jak: pod konikiem, karpiem, pod św. Kapistranem, podelwie itp. lub on nazwy właściciela, jak: dom hetmański, pałac spiski, Bonarowski, włoska kamienica itp.

  Kamienice były bardzo małe, chciano ich bowiem na przestrzeni murami otaczającymi miasto objętej jak najwięcej wystawić, a w tych znowu starano się jak najwięcej ludności pomieścić. Takich małych kamienic połączono później kilka, wcielając jedną w drugą (np. na Rynku stało około 14 kamienic więcej niż obecnie - przyp. mój).

W wieku XV po klęskach pożaru, którym Kraków uległ, często się w zapisach puste place pojawiają przy sprzedażach. Długo takowe spaleniska są przedmiotem umów, gdy jeszcze w r. 1480 wspominane są place w ulicy Grodzkiej i Szerokiej, w miejscu domów pożarem zniszczonych.

Jeszcze długo w ulicach krakowskich stały drzewiane domy, i w r. 1500 wiele takich w umowach o sprzedaż widzieć można. Wiele zaś domów murowanych, że później wznoszone były, ślady tego dotrwały do czasów naszych, jak n. p. na ulicy Kanoniczej niedawno jeszcze była w murze kamienicy tablica, na której herb Dryja, i napis: Erasmus Plocens. Epus, Deo suaeque posterit. commodi erexit A. D. MDV. (Był to Erazm Ciołek). Niedawno jeszcze na domie w ulicy Poselskiej, świeżo przebudowanym, był napis na kamieniu, że go wystawił Jan Chojeński, który był Biskupem krak. i umarł г. 1538.

Do czasów panowania Zygmunta I. wiele jeszcze było placów pustych, i Król ten pismem tej treści Rajców upomniał aby temu zapobiegli, jako to:

„Sławetni wiernie nam mili!.. Wiadomo nam, że w mieście naszem Krakowie znajduje się wiele placów opustoszałych, na których „żadne budowle nie istna, zkąd nasze dochody upadają i także miejskie daniny zmniejszenia doznają. Chcąc szkodom tym zapobiec, zalecamy wam, abyście przez publiczne ogłoszenie woli naszej do wiadomości wszystkich podali i komu należy oznajmili, że gdy pomienione puste miejsca w przeciągu roku i sześciu niedziel nie zabudują, lub zabudować je chcącym nie odprzedadzą, my takowe na siebie odbierzemy i niemi podług woli naszej rozrządzimy. Таk czyniąc a nie inaczej dla łaski naszej. Dat. Cracoviae fer. A. D. 1524."

___________________________________________________________________________


Według dzisiejszych naszych prawnych pojęć i zwyczajów może kamienica w mieście mieć kilku współwłaścicieli i mogą ich prawa własności być równe albo nierówne; ten stosunek własności jest zapisany w księdze hipotecznej i wpływa na zabezpieczenie stosunkowych praw i obowiązków pomiędzy współwłaścicielami co do pobierania dochodów, długów, co do podziału kapitału w razie sprzedaży itp. W tem wszystkiem biorą oni udział w miarę swoich uprawnień;: ten jako właściciel połowy kamienicy, tamten jako właściciel
1/3, ¼, 1/8, lub w ogóle 1/x-tej części całości. Ale budynek i parcela budowlana, na której on stoi, wraz z dziedzińcem, innymi budynkami na tejże parceli wzniesionymi, z ogrodem do niej należącym uważa się zwykle jako całość tworzącą „realność”. Zdarza się, że z takiej realności odcina się część przestrzeni, drugi budynek, ogród przyległy, kawałek dziedzińca dla sprzedaży, darowizny, zamiany. Wtedy następuje wyłączenie z hipoteki tej realności, i część wyłączona zapisaną zostaje na imię nowonabywcy, stanowiąc nowy przedmiot hipoteczny lub powiększenie jakiegoś już istniejącego. Ale nie można wydzielać pewnych części budynku i każdą z nich traktować z osobna pod względem prawa własności. Nie może jeden pokój lub kilka pokoi należeć do tego właściciela, a reszta do innego, albo jedno piętro być własnością pana A a inne piętro pana B.
Dawne pojęcia prawne były pod tym względem odmienne. W średnich wiekach było, zdaje się, rzeczą wcale zwykłą, że grunt należał do kogo innego a budynek na nim wystawiony do kogo innego. W takich razach właściciel domu płacił właścicielowi parceli budowlanej czynsz roczny. Z końcem XVI wieku zaczęło sobie teren zdobywać zapatrywanie prawne, że czyj jest grunt tego też powinien być dom czy budynek na nim. Przez ciąg XVII wieku przy szacowaniu kamienic uważano nieraz za potrzebne dodawać wzmiankę, że podana wartość obejmuje budynek „wraz z gruntem” gdyż można było legować, sprzedawać albo dawać w zamian budynek sam bez gruntu, na którym był wystawiony. Oczywiście takie rozwiązania prawne przynosiły wiele sporów i procesów sądowych.
Jak widzimy z zapisek ksiąg miejskich XVII w. Zdarzało się niejednokrotnie, że pojedyncze części domu, jednego i tego samego budynku, miewały różnych właścicieli. Nie tylko szanowano w tem podziały tego rodzaju dawniej uczynione ale także dość często wprowadzano nowe. Dzielono kamienice na części, które nie szły ani piętrami całemi, ani nie stosowały się do ścian przecinających budynek pionowo od fundamentu do dachu. Były także podziały na „pół izby”, „pół piwnicy” i „pół kuchni” a nawet „trzecie cząstki izby”. W kamienicy na ul. Sławkowskiej przy podziale mowa jest o „1/4 ogniska” w kuchni wspólnej, o „połowicy stajni do wspólnego używania 5-ciu częściom” czyli partyom, nawet określono komu przypadnie „miejsce dla stawiania naczynia przy drzwiach kuchennych pod wschodem, gdzie okienko”, a komu „miejsce dla stawiania naczynia przeciwko ogniskowi pod framugą z tej strony drzwi kuchennych”. Nie mający się podzielić majątkiem, odbierali sobie sami lub przez pełnomocników czy rzeczoznawców kazali odbierać dla siebie, stosowne do swojej pretensyj, pewne części domów, tyle a tyle pokoi na jednym lub na kilku piętrach, do tego piwnice, część strychu itd. I stawała ugoda wpisywana do ksiąg miejskich, przyznająca takie a takie bliżej określone części budynku temu ze współwłaścicieli a inne innemu. Pewne zaś części jak sień, schody, dziedzińce, studnie itp. pozostawały wspólną wszystkich dzielących się własnością, tak jak i pewne ciężary, utrzymywanie porządku domowego, wywożenie nieczystości, niektóre naprawy itp. pozostawały wspólnym obowiązkiem.
Księgi miejskie XVII w. przekazały nam sporą ilość podziałów tego rodzaju. Widzimy w nich, że nie przestawano na łatwiejszych, np. na dwie połowy lub na trzy równe części. Dzielono domy czasem na zdumiewająco małe cząstki, tak, że trudno zrozumieć jak można było ten drobiazgowy podział w praktyce przeprowadzić i po tem przez czas dłuższy tak zawiłe stosunki utrzymywać. A wiemy, że właściciela takich udziałów, takich części cząstek domów, nie tylko legowali lecz i sprzedawali swoje prawa osobom trzecim i że np. zamiast rodzeństwa, które początkowo podzieliło między siebie kamienicę wziętą w spadku, musieli potem ludzie sobie całkiem obcy mieścić się obok siebie jako sąsiedzi, wielorako interesami splątani.
Doprowadzało to z natury rzeczy do zatargów i procesów, prawdziwych wojen domowych a co najmniej pociągało za sobą z pewnością zamieszanie i zaniedbanie porządku domowego, straszne zapuszczenie domów, o którem nieraz czytamy w XVII i XVIII wieku.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Oto fragmenty książki Stanisława Tomkowicza "Domy i mieszkania w Krakowie w pierwszej połowie XVII wieku" opisujące wygląd i wyposażenie krakowskich kamienic.

 - Wygląd kamienic z zewnątrz
 - Ogólny wygląd kamienic w wewnątrz
 - Plany kamienic
 - Wnętrza domów średniomieszczańskich
 - Wnętrza domów zamożnych mieszczan
 - Kamienice pańskie
 - Ruchome urządzenia mieszkań
 - Mur graniczny

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Oto poszczególne ulice i stojące na niej kamienice. Ponieważ chcę zamieścić jak najstarsze zdjęcia dlatego też nie wszystkie kamienice posiadają do tej pory swoje fotografie. W miarę dotarcia do odpowiedniej fotografii materiały będą uzupełniane.

1 - Rynek
4 - Ulica św. Jana
7 - Ulica  św, Anny
10 - Ulica Grodzka
13 - Ulica Kanonicza

2 - Ulica Floriańska
5 - Ulica Sławkowska
8 - Ulica Wiślna
11- Ulica Sienna

 

3 - Ulica Szpitalna
6 - Ulica Szewska
9 - Ulica Bracka
12 - Ulica Mikołajska